DZIEDZINIEC WAWELSKI

Wychodzimy z wawelu oczom ukazjue sie brama wjazdowa ,idziemy i wycho­dzimy na dziedziniec, zbudowany w latach 1502—34.Pałac gotycki miał, jak wspominaliśmy, luźną zabudowę.W XVI w. powstała tu po raz pierwszy zabudowa jednolita i taka przetrwała, z małymi zmianami, do naszych czasów. Budowę dziedzińca rozpoczął wspomniany Franciszek Włoch (delia Lore), a po jego śmierci w 1516 r. skończył ją Bartło­miej Berecci. Pomagało mu wielu artystów włoskich i pol­skich. Ich wspólnym dziełem jest ten największy w całej Europie dziedziniec w stylu Odrodzenia.Dziedziniec ten w proporcjach odbiega od innych tego rodzaju budowli renesansowych, ma mianowicie pierwsze piętro niższe niż parter, a drugie wyższe. Jest to cecha ro­dzima, wyrosła z tradycji krakowskiego budownictwa. Bu­downiczowie dziedzińca wawelskiego wykazali niezwykły smak, stawiając na drugim piętrze lekkie kolumny prze­wiązane w połowie wysokości. Poza tym wysokość tego pię­tra skracał częściowo fryz, czyli malowidło ścienne, biegnące tuż pod powałą, zachowane częściowo, a przedstawiające por­trety cesarzy rzymskich. Dawniej strop był złocony, kolumny malowane, dach układany z mozaiką różnokolorową, całość więc musiała wywierać niezwykle malarskie wrażenie.Na dziedzińcu tym odbywają się w czasie Dni Krakowa (patrz opis Barbakanu) koncerty i przedstawienia teatralne.Na lewo, czyli od strony północnej, na parterze, znajduje siej Archiwum Państwowe. Na prawo, w rogu południowo-wschodnim, jest wejście i poczekalnia pałacowa. Stąd rozpoczynamy zwiedzanie wnętrza pałacu.Zachowały się tu tylko szczątki dawnego urządzenia i nie­liczne fragmenty architektoniczne z okresu budowy. Ocalały: słynny wazowski kominek marmurowy z 1603 r. (dzieło Am­brożego Meazzi), fragmenty innych kominków, odrzwia, obec­nie częściowo zrekonstruowane, stiuki i złocenia w Wieży Zygmunta III oraz szereg innych elementów, spośród których na szczególną uwagę zasługują drewniane stropy.Z urządzenia zachowały się słynne arrasy, czyli ozdobne, obrazowe tkaniny, zakupione dla Wawelu przez Zygmunta Augusta oraz 30 głów drewnianych na stropie sali posel­skiej, których w XVI w. było 196.Arrasy wawelskie, dzieło flamandzkiego ar­tysty z pierwszej połowy XVI w., cieszą się sławą ogólno­światową. Dzielą się one na kilka serii: seria rajska, Noego, Mojżesza (dawno zagubiona), wieży Babel, zwierzęca i de­koracyjna, a wreszcie seria groteskowa. Arrasy te stanowią gamę najbogatszych barw, a złote nici, często tu używane, dodają im blasku.Do 1939 r. 136 tych arrasów wisiało w komnatach wawel­skich. W obawie przed hitlerowcami zostały wywiezione do Kanady Rozpoczynamy zwiedzanie komnat. Pierwsza obszerna kom­nata posiada piękny portal, wykonany w latach 1524—1529, dzieło Benedykta z Sandomierza (patrz Kolegium Wielkie, Muzeum Wawelskie). Portale, które tu spotykamy, to specjal­ność wyłącznie krakowska, chluba naszego rzemiosła i do­wód świetnych tradycji kamieniarskich. Łączą one w sobie, tak jak często nasza rodzima rzeźba i malarstwo, pierwiast­ki dwóch stylów, a mianowicie gotyku i odrodzenia.Z sali tej prowadzi przejście do komnaty w baszcie, zwa­nej Duńską. Idąc dalej przechodzimy dwa pokoje i po scho­dach marmurowych dostajemy się do tzw. Skarbca Koronnego. Dwie pierwsze napotkane komnaty to dawne mieszkanie, a raczej miejsce urzędowania wielkorząd­ców zamku.Pierwsza z tych komnat nie przedstawia szczególnej war­tości. Druga zawiera eksponaty z dziedziny uzbrojenia. W małej komnacie obok sieni widzimy namiot turecki, zdo­byty podobno pod Wiedniem. Z sieni tej po schodach wstę­pujemy do właściwego skarbca, mieszczącego się w salachgotyckich. Znajduje się tu szereg cennych przedmiotów. W przyległej małej, gotyckiej sali do ostatniej wojny był Szczerbiec, miecz koronacyjny królewski, którego obecnie wraz z innymi wspomnianymi skarbami nie chce wydać rząd kanadyjski. Wprost ze Skarbca Koronnego wychodzimy po krętych schodach na pierwsze piętro i kierujemy nasze kroki na prawo, do gabinetu w Wieży Zygmunta III, ozdo­bionego piękną złoconą gipsaturą. Na wprost spotykamy dwie małe salki, znajdujące się w baszcie zwanej Kurzą Stopką. Idąc teraz na prawo wchodzimy do wielkiej sali zwanej Alchemią, gdzie wedle legendy król Zygmunt III miał czynić doświadczenia nad wynalezieniem sposobu fa­brykacji złota. Przez szereg sal dochodzimy do schodów królewskich. Za klatką schodową znajduje się kilka kom­nat jeszcze nieodnowionych, z których jedna stanowi rodzaj gabinetu w Wieży Sobieskiego. Z przyległej sali jest przejście do Katedry, stanowiące ganek ponad podwórzem. W naroż­nym pokoju, w skrzydle wschodnim, była niegdyś sypialnia króla Zygmunta I. W tej komnacie i przyległej mieszkał również Zygmunt August. W obu komnatach cenne freski z XVI w.W szeregu sal ustawiono wspaniałe piece fajansowe, po­chodzące z Wiśniowca. W ostatniej najpiękniejszy piec tej kolekcji.Po schodach poselskich wchodzimy na drugie piętro. Mi­jamy dwie sale i przechodzimy do drugiej co do wielkości, a pierwszej pod względem wartości artystycznej, sali poselskiej, zwanej również salą „Pod Głowa-m i”. Ostatnia nazwa pochodzi od szeregu głów rzeźbio­nych, umieszczonych na stropie. Rzeźbione są one realistycz­nie i przedstawiają charakterystyczne typy ze wszystkich warstw ówczesnego społeczeństwa. Jedyny to, o ile wiem, wypadek, by głowy naturalnej wielkości w tak znacznej licz­bie zdobiły cały strop sali. Na ścianie ciekawy fresk, przed­stawiający bieg życia ludzkiego. Dwie sąsiednie sale ozdobio­ne są freskami pędzla Antoniego z Wrocławia. Pierwszy fresk przedstawia przegląd wojska, drugi turniej. Sala z tym freskiem była właściwie jadalnią, a zwano ją także „ta­necznicą”.Teraz idziemy przez sień klatki schodowej i wchodzimy do dalszych komnat. Pierwsza sala nazwana jest dziś „Pod Zodiakiem”, następna „Pod Planetami”, trzecia z kolei salą „Bitwy pod Orszą”. Obok znajduje się mały gabinet stano­wiący ongi sypialnię letnią Zygmunta III, skąd wyjście na obszerny taras z pięknym widokiem na miasto i okolice. Z sali „Bitwy ^od Orszą” przechodzimy do sali „Pod Ptaka­mi”, gdzie znajduje się wspomniany na wstępie kominek i portale. Ściany pokryte są tu wytłaczaną skórą, tzw. kur-dybanem. Przechodzimy teraz przez pokój zwany ongi „Pta-szym” do pokoju „Orłowego” albo „Sądowego”. Z następ­nego pokoju zwanego „Szklanym” wchodzimy do największej sali zamku, sali Senatorskiej. Znajdują się tu kopie chorąg­wi krzyżackich zdobytych pod Grunwaldem. Ściany pokry­te są wspaniałymi tkaninami z namiotu tureckiego, zdoby­tego pod Wiedniem. Za salą Senatorską znajdują się wspom­niane schody Królewskie. W zachodnim skrzydle znajdują się kolejno następujące komnaty: pokój Marszałkowski, po­kój Syreny, pokój z wykuszem oraz trzy pokoje nad bramą wjazdową.Wychodzimy teraz przez schody Królewskie, arkady i bra­mę wjazdową na dziedziniec znajdujący się przed Katedrą i idziemy w kierunku wyniosłej baszty, zwanej Złodziejską. Za tą basztą znajdziemy w murze okólnym wzgórza zejście do tzw. Smoczej Jamy.Krętymi schodami zstępujemy głęboko pod ziemię na dno groty. (Drugie wejście znajduje się przy drodze biegnącej między murem Wawelu a korytem Wisły). Obszerna ta jas­kinia, złożona z kilku wysokich komór, wypłukana ongi fa­lami mórz w jurajskim (epoka geologiczna) masywie skal­nym, przed tysiącami lat dawała zapewne schronienie zwie­rzętom i pierwszym mieszkańcom tej ziemi.Kiedy wróciwszy na górę spoglądamy z murów na rozcią­gającą się przed nami okolicę, widzimy po prawej stronie wzgórza. Na najbliższym (wzgórzu św. Bronisławy) znajduje się Kopiec Kościuszki. Za nim, w głębi, na dalszych wzgórzach, rozległy las. Jest to ulubione miejsce wypoczynkowe Krakowa, Lasek Wolski. Na ostat­nim wzgórzu widać budynki klasztoru bielańskiego.Patrząc na wprost, czyli na wschód, widzimy na przeciw­ległym brzegu Wisły zaniedbane ongi dzielnice Krakowa: Dębniki, Ludwinów i Zakrzówek, zeszpecone ponadto brzyd­kim kościołem św. Stanisława Kostki. Tylko najodleglejsza cząstka Dębnik, tzw. ulica Czarodziejska, jest właściwie za­budowana i urządzona. Tuż za tą ulicą na wschód zalesia się obecnie systematycznie tereny, zwane Skałami Twar­dowskiego.Dalej w tym kierunku leży kilka jeszcze bardziej zanie­dbanych dzielnic naszego miasta, jak Pychowice, Kostrze i Skotniki przy drodze prowadzącej do Tyńca. Dzielnica Skotniki miała do niedawna jedną trzecią domów kurnych. Dopiero w roku 1950 usunięto całkowicie to zaniedbanie. Dziś wszystkie domy w tej okolicy mają już normalne piece i ko­miny. W Skotnikach powstała właśnie szkoła—pałac, jako dowód opieki Państwa Ludowego nad tymi zaniedbanymi w okresie kapitalistycznym dzielnicami.Na lewo wreszcie, czyli na południowy wschód, widzimy dzielnicę Borek Fałęcki z wielkimi zakładami przemysło­wymi.Schodzimy teraz ze wzgórza wawelskiego drogą południo­wą. Po drodze mijamy gotycką Basztę Sandomierską, a na dole już największą z baszt wawelskich, Basztę Senatorską.Idziemy teraz do rogu ulicy Ludwika Waryńskiego i ulicy Stradom. Nazwą Stradom obejmowano całą tę połać miasta, która stanowiła najpierw odrębną osadę, a potem dzielnicę miasta Kazimierza. Obecnie jest to dzielnica Krakowa. Tu kończymy „Trasę I” i możemy zacząć „Trasę II” jadąc tram­wajem na plac

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Comments

comments