KAPLICA ŚW. JACKA

Kaplica św. Jacka ukończona w połowie XVI w. była po­tem trzy razy restaurowana. Pierwszy raz w 40 lat po ukończeniu pierwotnej budowy (z tego czasu pochodzą fi-lunki, tj. wkładki, z czerwonego marmuru) i drugi raz na przełomie XVII i XVIII w., kiedy to renowacji dokonał zna­komity architekt i rzeźbiarz, Baltazar Fontana (patrz opis kościoła św. Anny). Fontana ozdobił wnętrze kopuły rzeź­bionymi w stiuku i malowanymi medalionami, wykonał po­nadto nowy grobowiec świętego na ołtarzu z postaciami czterech aniołów, dźwigających marmurową trumnę, nad którą wśród obłoków i aniołów wznosi się figura patrona kaplicy.Ostatnia restauracja dokonana barbarzyńsko zniszczyła częściowo oryginalną polichromię, jaką Fontana ozdobił całe wnętrze kaplicy łącznie z dawniejszą renesansową rzeźbą or­namentalną, kutą w kamieniu. Malowidła w tej kaplicy wykonał Tomasz Dolabella (patrz opis krużganków).Trzecią z kolei jest kaplica Lubomirskich, pochodząca z 1616 r. Jest ona zbudowana również na planie kwadratu i podobnie jak kaplica św. Jacka nakryta kopułą. Zewnętrz­ne jej ściany pokryte są kamieniem, jak to bywało w do­bie Odrodzenia i baroku. Dach kopuły jest z miedzi, a dach latarni (czyli okrągłej wieżyczki, wpuszczającej przez swe okienka światło do kopuły) jest kamienny i naśladuje rybią łuskę.Kaplica ta zewnątrz nie wykazuje jeszcze żadnych wpły­wów baroku. Wewnątrz natomiast piękny portal z czerwo­nego marmuru świadczy już o upodobaniu do barw, tak ty­powym dla baroku. Piękna krata brązowa, dzieło krakow­skich ślusarzy, utrzymana jest jeszcze w duchu Odrodzenia. Harmonijne proporcje wnętrza wskazują również na prze­wagę stylu Odrodzenia, ale duża ilość ozdób, zwłaszcza we wnętrzu kopuły, mówi o powolnym przejściu do baroku.Idąc dalej tą nawą mijamy trzy kaplice. Piąta z kolei (licząc od początku) to kaplica Myszkowskich, zbudowana jeszcze przed kaplicą Lubomirskich (w r. 1614) też na pla­nie kwadratowym. Jest ona również pokryta ciosem z ze­wnątrz, wewnątrz zaś wykazuje już wyraźny zwrot ku no­wemu stylowi, przede wszystkim przez wielokolorowe zdob­nictwo.Ostatnią ciekawą barokową kaplicą jest znajdująca się w lewej nawie przy wejściu kaplica Zbaraskich z 1629 r.Plan jej jest prostokątny. Nastrój wnętrza zupełnie in­ny. Jest to wnętrze, w którym zniknął uśmiech Odrodzenia. Na plan pierwszy wybijają się czarne, grobowe marmury. Pomniki braci Zbaraskich, ciężkie i wyraziste, zajmują całą ścianę.Jeśli chcemy zobaczyć, co zostało z dawniejszych okresów budowy tego kościoła, musimy wyjść drzwiami bocznymi na lewo, do krużganka klasztornego, który otacza czworobokiem zamknięty w środku ogródek, zwany wirydarzem. Początki tego wirydarza sięgają lat 1222—3. Z owych czasów pozostał tu mur z nieregularnych kostek kamiennych oraz z cegieł dużego formatu (najstarszych). Cofnięcie się muru na wy­sokości pierwszego piętra, czyli tzw. odsadka, nasuwa przy­puszczenie, że znajdował się tu jakiś daszek i arkady. Ka­pitularz, który był, zdaje się, kaplicą klasztorną, złożoną z na­wy i trójkątnie zamkniętego prezbiterium, jest również za­bytkiem z XIII w. Widoczna od strony krużganków jego ceglana fasada posiada starannie wykonane mury. W mu­rach tych widzimy w głębokich framugach wysokie, bliź­niacze okienka. Kapitularz ten przykryto w wieku XIV skle­pieniem na żebrach ceglanych, wyrastających z kamiennych, oryginalnie wykrojonych wsporników. Na wspornikach wy­kuto rzeźby półwypukłe o znacznej wartości artystycznej.Owe zachowane do dziś krużganki gotyckie są obszernymi, wysokimi korytarzami, dobrze oświetlonymi od strony ogro­du przez wielkie ostrołukowe okna, dzielone kamiennym las-skowaniem. Sklepienia krzyżowe wznoszą się na żebrach również kamiennych. W ścianach krużganków napotykamy szereg szczegółów pochodzących z XIV w.Do północno-wschodniego krużganku przylega pięknie skle­piona obszerna sień gotycka, dwunawowa, wsparta na fila­rach. Z sieni tej możemy dostać się do refektarza. Re­fektarz powstał z prezbiterium owego romańskiego kościoła z początków XIII w. W refektarzu znajduje się malowidło znacznych rozmiarów, pochodzące z końca XV w. przedsta­wiające „Ukrzyżowanie”. Fresk ten ma związek z miejsco­wymi upodobaniami w ówczesnym malarstwie.Pośród zabytków średniowiecznych owych krużganków godne szczególnej uwagi są kolorowe szyby, witraże, pocho­dzące bądź to z końca XIV, bądź z początku XV wieku. Są to luźne szyby o nierównej wartości artystycznej, wy­kazujące wielkie bogactwo techniczne. Przedstawiają one po­stacie świętych lub sceny biblijne. Tło utrzymane w kolo­rach czerwonym, szafirowym i fioletowym. Widzimy tu staranne wykończenie szczegółów. Postacie są krępe i ma­sywne, przebija w ich ujęciu realizm owej epoki.Z okresu Odrodzenia i baroku mamy tu szereg cennych nagrobków, które pozwalają nam śledzić rozwój rzeźby kra­kowskiej od XVI do XVIII w.Szczególną uwagę zwracają obrazy Tomasza Doi­ła b e 1 i, tworzącego u nas w pierwszej połowie XVII w. Był to Włoch, który się zupełnie spolszczył, ożenił z Polką i wstąpił do krakowskiego cechu malarzy. Przywiózł on z Włoch zamiłowanie do żywych kolorów i umiejętność kom­ponowania wielkich scen figuralnych.Opuszczamy teraz kościół i plac Dominikański i przecho­dzimy na plac WW. Świętych, nazwany tak od stojącego tu ongi (od XII w.) kościoła.Na placu tym stoi na kamiennym postumencie brązowy pomnik Józefa Dietla, wybitnego lekarza, bur­mistrza miasta Krakowa z końca XIX w. Pomnik ten, je­den z najlepszych w Polsce, odlano według projektu Ksa-werego Dunikowskiego, profesora krakowskiej Akademii Sztuk Plastycznych, laureata Nagrody Państwowej. Stoi on w pobliżu gmachu, przytykającego do klasztoru Franci­szkanów. Gmach ten, pochodzący z XVI w., nazywany ongi pałacem Wielopolskich, jest obecnie siedzibą Miejskiej Rady Narodowej. Zachował on piękną renesansową attykę, czyli naddasze.Wracamy ku kościołowi Franciszkanów. Najstarsza część tego gmachu, pochodząca z połowy XIII w., znajduje się od ul. Brackiej.Kościół przebudowano w XV w., nadając mu dzisiejszy kształt. Polichromię wnętrza (poza nawą główną) i witraże wykonał Stanisław Wyspiański (patrz opis pl. Mariackiego, Galerii Malarstwa w Sukiennicach, ul. Krupniczej nr 26 i kościoła św. Krzyża). Dzieło to budzi sprzeczne sądy. Po­lichromia nawy głównej, wykonana przez Popiela, jest nie­wątpliwie brzydka i szpeci wnętrze.Kościół ten był w końcu XV w. widownią zabójstwa An­drzeja Tęczyńskiego. Zabójstwo to było jednym z obja­wów walki klasowej mieszczaństwa ze szlachtą. Choć sam Tęczyński sprowokował to zajście, znieważając płatnerza, który mu wykonał zbroję, to jednak wyrok królewski był jednostronny i nader surowy wobec mieszczan. Był to bo­wiem okres, kiedy szlachta zdecydowanie sięgnęła po wła­dzę, odbierając mieszczaństwu wszelkie prawa i przywileje. Okres ten stanowił początek słynnej samowoli szlacheckiej, która w konsekwencji spowodowała utratę niepodległości Polski.O ile kościół poza poszczególnymi pomnikami nie posia­da zbyt wielu ciekawych dzieł sztuki (interesujące dla tu­rysty mogą być jedynie niektóre kaplice), o tyle godnym szczególnej uwagi jest budynek klasztor ny Fran­ciszkanów.Z nawy poprzecznej kościoła przechodzimy do zabudowań klasztornych. Klasztor zbudowany jest w kwadrat, według typu wspólnego dla wszystkich tego rodzaju budowli.Obszerny krużganek gotycki z XV w. oświetlony jest ok­nami ostrołukowymi, oprawnymi kamieniem ciosowym. Krużganki obiegają czworokątny ogródek klasztorny, tzw. wirydarz (patrz opis klasztoru Dominikanów). W krużgan­kach tych szczególna, uwagę zwracają malowidła ścienne, po­chodzące z pierwszej połowy XV w.Freski te zostały niefortunnie odnowione około trzydziestu lat temu, ale pomimo tego zachowały dla nas dużą wartość historyczną, jako dowód wpływów rodzimych, krakowskich, na twórców tych obrazów, Włochów (duży akcent na szcze­góły, przedstawianie o ile możności postaci frontem, pewne zubożenie bogactwa barw).Wśród tych fresków widzimy kilka portretów biskupów, które później dały przypuszczalnie pobudkę do stworzenia słynnej, znajdującej się tu galerii płócien (w liczbie 26), przedstawiających biskupów krakowskich. Na tych portre­tach możemy śledzić przemiany malarstwa krakowskiego od końca XV w do XIX w. Na czoło tej galerii wysuwają się cztery portrety wspomnianego już Stanisława Samostrzelnika (patrz opis ul. Łobzowskiej), malowane w 1530 r. Przedsta­wiają one biskupów: Tomickiego, Latalskiego, Choińskiego i Gamrata. Stanisław Samostrzelnik był przede wszystkim dekoratorem, kładącym duży nacisk na momenty zdobnicze, co zbliżało go do polskiej sztuki ludowej.Z innych portretów szczególnie ciekawe są dwa z XVII w. Pierwszy to portret biskupa Gembickicgo z 1630 r., pędzla Marcina Blechowskiego. Drugi, przez niektórych uważany za najlepszy, to portret z 1664 r., z okresu baroku, pędzla Daniela Frechera, malarza krakowskiego, przedstawiający Andrzeja Trzebickiego.Kierujemy teraz nasze kroki ku ul. Grodzkiej i mijamy szereg pięknych starych domów. Szczególną uwagę zwraca godło jednego z domów po lewej stronie tzw. „Po-delwie” z piękną rzeźbą pochodzącą z XIV w.Idąc dalej mijamy po lewej odcinek ulicy Poselskiej z k o-ściołem św. Józefa i klasztorem stojącym przy nim, a widocznym od ul. Grodzkiej. W fragmentach mu­rów tego klasztoru są jeszcze resztki dawnych murów obron­nych miasta. W związku z wspomnianymi przemianami, które zaszły w Krakowie na przełomie XVI i XVII wieku, na gruzach czterech dworków powstały tu w latach 1635— 1644 i 1744—1766 zabudowania klasztorne. Jeden z tych starych budynków, tzw. kapelania został zburzony bezsen­sownie w 1935 r.Zewnątrz kościół nie budzi szczególnego zainteresowania; wewnątrz składa się z jednej nawy o trzech przęsłach, po­dzielonych parami płaskich półkolumn. Sklepienie koleb­kowe. Architektonicznie kościół wykończony jest starannie.Pierwotną dekorację wnętrza zniszczono w latach 1913—14 nieumiejętnym odnowieniem.Narożny dom o charakterze pałacowym (ul. Grodzka nr 40), zwracający uwagę ozdobną fasadą, uzyskał ten wygląd do­piero sto kilkanaście lat temu. Jest on utrzymany w stylu francuskiej monarchii mieszczańskiej, nazwanym od jej ów­czesnego władcy stylem Ludwika Filipa. Styl ten przypo­mina rokoko, stąd niektórzy sądzili, że fasada ta pochodzi z XVIII w.Po przeciwległej stronie ul. Grodzkiej znajduje się wylot ul. Poselskiej. Na rogu pod nr 39/41 (ale w miejscu dzisiej­szej oficyny) mieszkał Wit Stwosz i miał tu swoją pracownię.Idąc dalej ulicą Poselską napotykamy pod nr 9 tablicę z tekstem niestety tylko w języku angielskim. Napis ten to wyjątek ze wspomnień Józefa Korzeniow­skiego, znanego na całym świecie pod nazwiskiem Con­rad, jednego z najsławniejszych powieściopisarzy angiel­skich. We wspomnianym urywku mówi Conrad o swoich latach chłopięcych i młodzieńczych spędzonych w Krakowie.Skręcamy teraz na lewo na ul. Senacką, gdzie pod nr 1 znajduje się gmach sądu, a na nim tablica z napisem mó­wiącym, że tu w 1880 r. odbył się proces Ludwika Waryńskiego. O tym procesie wspomnieliśmy już, mówiąc o aresztowaniu tego wielkiego rewolucjonisty (patrz opis ul. Floriańskiej nr 42).Krakowski proces Waryńskiego i 34 towarzyszy wzbu­dził tym większe zainteresowanie, że był to pierwszy zbiorowy proces socjalistów polskich. Łamy gazet zapełniały się codziennie wiadomościami z przebiegu procesu. Organ partii konserwatywnej „Czas” starał się wpłynąć na władze sądowe, na sąd przysięgłych, by wydał surowy wyrok. Oskar­żeni, a przede wszystkim Waryński, wykorzystali sąd jako trybunę, z której głosili zasady socjalizmu. Waryński w swoim przemówieniu scharakteryzował istotę walki kla­sowej proletariatu.Mowa Waryńskiego miała wielki wpływ na upowszech­nienie idei socjalistycznych wśród szerokich mas ludowych.Pod więzieniem zbierały się tłumy ludzi. Żądali oni uwol­nienia oskarżonych. Waryński razem z towarzyszami, wśród których była reprezentowana również młodzież uniwersy­tecka i rzemieślnicza, siedział rok bez rozprawy. Dopiero głodówka urządzona przez więźniów skłoniła władze do jej wyznaczenia. Rozprawa toczyła się przez dwa miesiące, odIG lutego do 16 kwietnia 1880 roku. Oskarżeni siedzieli w łą­czącym się z gmachem sądowym więzieniu Św. Michała.Sąd przysięgłych pod naciskiem opinii społecznej wydał wyrok uwalniający. Ludwik Waryński został wydalony z granic monarchii austro-węgierskiej. Udał się on do Szwaj­carii, gdzie prowadził dalszą działalność polityczną.Wspomniane więzienie Św. Michała zostało oddane przez Polskę Ludową do dyspozycji Państwowego Ar­chiwum .Gmach sam jest budynkiem starego klasztoru Kar­melitów, który powstał tu na gruzach dawnych dworków w 1611 r.Idąc dalej ul. Senacką mijamy po prawej ul. Kanonicza, jedyną ulicę w Krakowie, która zachowała w pełni staro­świecki charakter. Po drodze zwracamy uwagę na dom na­rożny z wejściem od ul. Kanoniczej. Dom ten posiada prze­piękne naddasze z XVI w.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments