KOŚCIÓŁ MARIACKI

Kościół Mariacki, choć powstał w trzech okresach budowy, stanowi jedyną w swoim rodzaju całość. Kaplice wykonane przez architekta Franciszka Wiechonia z Kleparza, pocho­dzące z ostatniego okresu budowy, to jest z lat 1443—6, pod­noszą jeszcze harmonię całości.Na podkreślenie zasługuje konstrukcja słynnej Wieży Mariackiej, która właściwie pełniła zawsze rolę wieży strażniczej miasta.Do dziś jako zabytek dawnych wieków przechował się zwyczaj grania na cztery strony świata starej melodii, zwa­nej z węgierska „hejnale m” (słowo to oznacza po wę­giersku — jutrzenka, co wskazuje, że melodia ta grywana była tylko jako sygnał rozpoczęcia dnia i otwarcia bram miejskich, które na noc zamykano). Dziś hejnał rozbrzmie­wa co godzinę. Melodia hejrtału urywa się przed końcem ostatniego taktu. Legenda tłumaczy to w ten sposób, że w XIII w. w tym właśnie miejscu melodii strzała tatarska przeszyła gardło trębacza i odtąd na pamiątkę tego wyda­rzenia wszyscy trębacze w tym miejscu hejnał urywają.Przed hejnałem godzinę wybija młot na dzwonie wieży wyższej zaś po hejnale — piękny dzwon na wieży niższej (dzieło krakowskiego odlewnika Szymona Bochwicza z r. 1568).Dziś strażnik ma na wieży telefon połączony ze strażnicą pożarną. Istnieje również instalacja do transmisji radio­wych. Na fali ogólnopolskiej rozbrzmiewa ten sygnał w po­łudnie.Wieża jest otwarta dla zwiedzających codziennie.Wiele pisano o piękności tej wieży. Naszym zdaniem naj­większą jęj zaletą jest jej oryginalność. Na fundamencie kwa­dratowym wznosi się parter, a na nim osiem pięter. Ostat­nie piętro, podobne do poprzednich, posiada na narożach tzw. spływy obłożone kamieniem. Jest to przejście do ośmio-bocznego 9 i 10 piętra. Hełm wieży zasadniczo ośmioboczny, kończący się strzelistą iglicą, rozgałęzia się u swej pod­stawy na osiem trójkątnych wieżyczek. W ten sposób hełm ma formę właściwą szesnastoboczną, nigdzie więcej nie spo­tykaną na świecie. Nadzwyczajny artyzm konstrukcji hełmu nadaje całości wieży lekkość i wdzięk.Jakkolwiek twórca tego hełmu, Marcin Heringk, podlegał wpływom czeskim, to jednak jego pomysł wyrósł przede wszystkim z polskich tradycji ludowych.Budowniczy hełmu niższej wieży (już w czasach Odrodze­nia) wykazał wiele smaku, nie powtórzył bowiem formy wieży omówionej, ale dał pomysł własny, oryginalny. Za­kończył wieżę kopulastym hełmem i czterema narożnymi rów­nież kopulastymi wieżyczkami.By skończyć opis zewnętrzny kościoła, wspomnieć należy jeszcze o pięknej, kamiennej przybudówce, znajdującej się od strony północno-wschodniej. Przybudówka ta — to skar­biec kościoła. Jakkolwiek całość ujęta jest w stylu Odro-rodzenia, to jednak twórca zachował pewną surowość linii, która harmonizuje z architekturą kościoła gotyckiego.Kościół jest wewnątrz trójnawowy, z wydłużonym wielo-bocznym prezbiterium. Wysokość nawy głównej jest znacz­na, bo wynosi dziś 28 m. Dawniej wysokość była większa, ale obecnie teren tak się podniósł, że cokół kościoła znaj­duje się głęboko w ziemi.Architektura wnętrza wywiera duże wrażenie, spotęgowa­ne przez fakt, że łuk oddzielający prezbiterium od nawy, czyli tęcza, jest węższy od prezbiterium, przez co powstaje złu­dzenie, że nawa główna jest jeszcze wyższa.O filarach kościoła pisaliśmy już mówiąc o jego konstruk­cji, teraz tylko dodamy, że ponad opartymi na nich łukami biegnie gzyms, a wznosząca się powyżej cofnięta ściana po­tęguje jeszcze wrażenie ogromu wnętrza. Sklepienie jest krzyżowe ze zrębami szkieletu, czyli tzw. żebrami.Jak wspominaliśmy, do korpusu kościoła dobudowano sze­reg kaplic. Dwie pierwsze kaplice znajdują się w partero­wych częściach wież. W wieży wyższej znajduje się tzw. „kaplica złoczyńców”, ponieważ skazani na śmierć odmawiali tu ostatnią modlitwę przed egzekucją. W niższej wieży znaj­duje się kaplica Salomonów, znanej w Krakowie rodziny mieszczańskiej. W kaplicy tej, zamkniętej ozdobną kratą żelazną, znajduje się piękna rzeźba z początku XVII w., przedstawiająca Erazma Danigiela, starostę łobzowskiego. Tu też widzimy monumentalną rzeźbę Chrystusa z r. 1480. Na pierwszym piętrze tej wieży znajduje się jeszcze jedna kaplica, zbudowana w XVI w.Idziemy teraz na prawo. Pod renesansowym chórkiem wi­dzimy ozdobne ławy radców miejskich — piękne, pełne sma­ku dzieło krakowskich stolarzy, ozdobione ornamentem z ró­żanego drzewa, tzw. inkrustacją. W krakowskich kościołach, a nawet w samym Mariackim, spotykamy dużo takich stall drewnianych stanowiących miejscowe upodobanie artysty­czne.W drugiej z kolei kaplicy w tej nawie znajduje się wspa­niały pomnik Marcina Leśniowolskiego, bogato skompono­wany, przedstawiający śpiącego rycerza i medalion z Matką Boską. Rzeźba ta pochodzi z końca XVI w.W podziemiach czwartej kaplicy znajdują się groby książąt z rodu Piastów śląskich.Na wschodniej ścianie prawej (licząc od wejścia) nawy bocznej widzimy ołtarz z czarnego marmuru o czterech ko­lumnach z brązu, w którym znajduje się Chrystus ukrzyżo­wany, dzieło Wita Stwosza.Wchodząc do prezbiterium przez łuk dzielący je od nawy głównej, czyli przez tzw. tęczę, mijamy po stronie prawej cyborium dłuta wspomnianego przy opisie Sukiennic mi­strza włoskiego pochodzenia, Jana Marii Padovano, wyko­nane z marmuru z medalionami z alabastru. W tym miej­scu Tadeusz Kościuszko powtórzył przysięgę, złożoną naro­dowi na Rynku krakowskim, a potem udał się do jednej z synagog, gdzie po raz trzeci zaprzysiągł swoje zobowiązania.Na samej tęczy opierają się dwa grobowce również z cza­sów Odrodzenia: po prawej stronie grobowiec rodziny Mon­telupich, po lewej również włoskiej rodziny Cellarich, zamie­szkałej wówczas na Prądniku Czerwonym (patrz dzisiejsza ulica Celarowska).Choć grobowce te rzeźbione były w okresie późnego Odro­dzenia, to jednak zachowały pewne cechy średniowieczne, m. in. surowość ujęcia, tak charakterystyczną dla rzeźby kra­kowskiej.Wśród innych nagrobków w tym kościele dwa jeszcze są szczególnie godne uwagi w tzw. kaplicy Bonerów, znajdującej się u początku lewej nawy. Są to nagrobki Seweryna Bo-nera i jego małżonki, najpiękniejsze pomniki w stylu Od­rodzenia na ziemiach polskich (patrz kościół Dominikanów, tablica Kallimacha). Między dwiema półkolumnami o wzo­rzystym ornamencie stoi poważna matrona, żona zarządcy Wawelu. W sześć lat po śmierci żony kazał Seweryn Boner wykonać podobny pomnik dla siebie.Należy tu wspomnieć nawiasem, że ów Seweryn Boner był przedstawicielem postępowego wówczas mieszczaństwa. On to uzdrowił finanse państwa polskiego, a syn jego, Jan, był wybitnym działaczem protestanckim. Wprowadził on, choć na krotko, pierwszego Żyda do rady miejskiej miasta Kazimierza.Wróćmy jednak do owej tęczy przed prezbiterium. Patrzy­my teraz na najwspanialsze na naszych ziemiach dzieło sztu­ki, na Ołtarz Wita Stwosza. Nad ołtarzem trzy okna witrażowe z XIV w., przedstawiają­ce sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Witraże krakow­skie rozchodziły się po całej Polsce (do dziś zachowały się we Włocławku witraże pochodzące podobno ze średniowiecz­nych pracowni krakowskich).Ktoś zastanawiając się nad narodzinami tej sztuki powie­dział, że powstała ona jako rezultat dążeń człowieka do naśladowania blasku i barwy drogich kamieni. Zdanie to uderza nas swoją trafnością, kiedy rankiem zobaczymy te okna oświetlone od zewnątrz blaskiem wschodzącego słoń­ca (wielki ołtarz mariacki znajduje się, jak we wszystkich kościołach gotyckich, od wschodu). Szyby mienią się wtedy wspaniale kolorami rubinów, szafirów, szmaragdów i ame­tystów.Przechodzimy teraz do wspaniałego dzieła Wita Stwosza. Jest to największy średniowieczny ołtarz drewniany, zacho­wany po dziś dzień w całości. Przedstawia się on jako ogrom­na szafa drewniana, której ściana tylna stanowi część głów­ną ołtarza z jedną parą skrzydeł nieruchomą, a drugą ru­chomą służącą do otwierania i zamykania części głównej.Zarówno skrzydła nieruchome jak i ruchome pokryte są dużymi płaskorzeźbami, wykonanymi w drzewie lipowym. Na każdym skrzydle ruchomym znajdują się zewnątrz i we­wnątrz po 3 obrazy, przedstawiające sceny z życia Chrystusa. W części środkowej znajduje się centralna scena całego oł­tarza, przedstawiająca „Zaśnięcie Marii Panny”. Środkowa grupa tej sceny — to słaniająca się postać Matki Boskiej i podtrzymujący ją apostoł. Figury blisko 3-metrowej wy­sokości wykonane są z jednolitych pni drzewnych. Drzewo o tak grubym pniu musiało mieć w chwili roboty około 500 lat, czyli dziś ma około 1000 lat, zważywszy, że ołtarz był wykończony w 1489 r.Powyżej znajduje się rzeźba przedstawiająca Wniebowzię­cie. Nad całością części głównej widzimy scenę koronacji, a obok figury śś. Wojciecha i Stanisława oraz postacie anio­łów, grających na instrumentach.Pod szafą ołtarzową znajduje się tzw. predella, przedsta­wiająca legendę ze Starego Testamentu o Jessem, z którego łona wyrosło symboliczne drzewo, od którego pochodzi ród Dawida, a więc i Chrystusa.Ołtarz ten zawiera dwa tysiące postaci, a ponadto w tle wiele scen krajobrazowych i wnętrza domów. Jest to jakby cały świat ówczesny ujęty w świetnym realistycznym skró­cie. Podziwiamy tu nie tylko arcydzieło rzeźbiarskie, sny­cerskie, ale też wielkie dzieło malarskie. Ostatnie bowiem prace konserwatora Słoneckiego nad odnowieniem tego za­bytku odkryły w 90°/o oryginalne farby.To wspaniałe dzieło zostało zrabowane przez najeźdźców hitlerowskich na początku ostatniej wojny, a odnalezione do­piero w jesieni 1945 r. Znaleziono je w Norymberdze w opła­kanym stanie, całe przesiąkłe wilgocią, miękkie jak gąbka, pokaleczone tysiącami dziur, które wygryzł pasożyt drzewny. Kilka lat dalszego przechowywania w podobnych warun­kach zniszczyłoby to dzieło doszczętnie.Rząd Polski Ludowej wydał ogromne sumy na odnowienie tego zabytku (4/5 ogólnych kosztów). Państwowa Pracownia Konserwatorska przepracowała 65.000 roboczo-godzin, nim doprowadziła dzieło do właściwego stanu. Potem zorganizo­wano na Wawelu wystawę, którą zwiedziło około pół milio­na obywateli i tysiące gości zagranicznych dosłownie z ca­łego świata.Wreszcie nakładem państwowym ukazał się album o twór­czości Wita Stwosza, stojący na wysokim poziomie artystycz­nym.Na zakończenie wspomnimy o trzeciej po ołtarzu i witra­żach cennej ozdobie wnętrza kościoła Mariackiego, a mia­nowicie o polichromii Jana Matejki, czyli o jego malowidłach, pokrywających ściany. Artysta miał tu zadanie bardzo trudne, gdyż kościół, jak to łatwo zauwa­żyliśmy, zawiera w swym wnętrzu dzieła sztuki z różnych epok, a polichromia winna pogodzić sprzeczności stylowych elementów.Matejko, choć nie architekt, wyczuł wybornie charakter gotyku, umiał dobrać i dostosować do niego motywy dekora­cyjne, dał szczegółom drobiazgowe wykończenie, jak to ro­bili średniowieczni mistrzowie, ale zarazem — czego by artysta średniowieczny w tak wielkiej całości nigdy nie do­konał — zatroszczył się o jednolitość dzieła.Polichromię tę zepsuto nieco późniejszymi „domalowywa-niami”, z których to dzieło należy oczyścić.Wychodzimy z kościoła przez południowe wrola z prezbi­terium. Znajdujemy się w pięknym zaułku placu Mariac­kiego. Naprzeciw widzimy kościół św. Barbary, który zachował na zewnątrz wygląd z pierwszego okresu bu­dowy, z końca XIV wieku. Niestety w XVIII w. przebu­dowa jezuicka zeszpeciła w dużej mierze wygląd wnętrza. Zachowały się jedynie dwie rzeźby ołtarzowe z początku XV w., świadczące o dobrych tradycjach ówczesnej sztuki. Na zewnątrz kościoła — Ogrójec z końca XV w., pochodzący z tzw. szkoły Wita Stwosza. Cały plac Mariacki był uży­wany od czasów średniowiecza aż do XVIII wieku jako cmentarz, a na cmentarzach w średniowieczu często umiesz­czano Ogrójce.Miłe urozmaicenie wprowadzają tu liczne gołębie, które po­dobnie jak wiewiórki na Plantach cieszą się sympatią miesz­kańców Krakowa.Ostatni dom na lewo ma na parterze tablicę brązową umieszczoną przed kilku laty w miejsce dawnej zniszczonej przez hitlerowców. Napis na tablicy informuje nas, że tu najgłośniejszy nasz dramaturg na przełomie XIX i XX wie­ku, Stanisław Wyspiański, pisał swój naj­lepszy utwór, „Wesele”.

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Comments

comments