PORADY DLA TURYSTÓW

Obszar Bieszczadów jest terenem polowań „dewizo­wych”, głównie na jelenie. Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych (OZLP) w Przemyślu może też udzielić członkowi Polskiego Związku Łowieckiego zezwolenia na odstrzał jelenia, sarny lub dzika, przy czym rejon polowań wyznacza OZLP. W Bieszczadach prowadzi się także odstrzały wilków i niekiedy rysi. Jesienią i zimą poluje się tu ponadto na jarząbki, a jesienią na gołę­bie, słonki i bekasy. Przy okazji apelujemy do myśli­wych — nie strzelajcie w Bieszczadach żadnych ptaków drapieżnych, często określanych w czambuł wspólną nazwą: „jastrząb”. Rozpoznawanie ptaków drapieżnych w terenie jest niezwykle trudne, wymaga dużego do­świadczenia, a tym samym istnieją możliwości pomy­łek, które najdotkliwiej dają się we znaki gatunkom rzadkim i chronionym. Spośród ptaków drapieżnych spod ochrony gatunkowej wyjęte są u nas jastrząb, kro-gulec i blotniak stawowy. Dokładne obserwacje ornito­logów wskazują jednak, że i te gatunki w wielu rejo­nach Europy przechodzą ostatnio regres liczebnościo-wy i wymagają przynajmniej ochrony okresowej. Także w Bieszczadach ptaki te stały się już dość rzadkie, np. błotniak stawowy pojawia się tu wręcz sporadycznie, i przez to dla gospodarki łowieckiej są one praktycznie nieszkodliwe. Byłoby bardzo wskazane, aby cały po­łudniowo-wschodni zakątek naszego kraju doczekał się w niedługim czasie oficjalnego zarządzenia lokalaego, które zabraniałoby zabijania wszystkich ptaków dra­pieżnych bez wyjątku.Amatorom wędkarstwa dostarczą bieszczadzkie rzeki i potoki — nie licząc już zbiorników zaporowych — wiele przyjemności i niejednej atrakcji. Należy wszakże pamiętać, że są to wody górskie — kraina pstrąga — gdzie obowiązują specjalne zasady wędkowania, które precyzuje i uprawomocnia Regulamin Sportowego Po­łowu Ryb i Raków Polskiego Związku Wędkarskiego *. Regulamin ten uzupełniają zarządzenia regionalne, wy­dawane przez Zarząd Okręgowy PZW z siedzibą w Rze­szowie przy ul. Bernardyńskiej 3. Warto wiedzieć, że z inicjatywy PZW ukazał się bardzo praktyczny Infor­mator wędkarski po wodach woj. rzeszowskiego, uwzględniający zlewnie Wisły, Wisłoki i Sanu. A oto kilka podstawowych informacji dla wędkarzy udają­cych się w Bieszczady:Z bieszczadzkich wód bieżących zamknięta jest dla wędkarzy cała zlewnia Wołosatego Zakazane jest łowienie ryb w Jeziorkach Duszatyń-skich, które są rezerwatem przyrody.Jak w innych regionach górskich, zakazany jest w Bieszczadach połów ryb metodą spinningową (na błystkę). Wyjątek stanowi środkowo-dolny bieg Osławy (od ujścia Osławicy, z wyłączeniem dopły­wów), gdzie poza użyciem sztucznej muchy dozwo­lony jest spinning, a także przynęta roślinna i sztu­czna w postaci pasty lub ciasta.Dla wędkarstwa sportowego udostępnione są zbior­niki zaporowe w Myczkowcach i w Solinie. Wody tych sztucznych jezior objęte zostały intensywnąOkresy ochrony i połowu ryb i raków w południowo–wschodniej Polsce. Uwzględniono tu tylko te gatunki, które mają istotne znaczenie dla wędkarstwa i wystę­pują w BieszczadachOkres ochrony. W odniesieniu do pstrągów szczupaka i troci obowiązuje on na mocy Regu laminu Sportowego PZW. W pozostałych przy padkach okres ten pokrywa się z czasem tarła kiedy to ryby powinny być chronione, aczkol wiek Regulamin Sportowy PZW nie zabrania w tym terminie ich połowuOkres ochrony obejmujący I lub II połowę mie­siącaOkres najlepszego połowu na wędkęOkres słabego połowu na wędkęOkres połowu najmniej efektywnegoRodzime gatunki ichtiofauny Bieszczadów, typo­we dla wód bieżącychW pozostałych przypadkach chodzi o ryby wpro­wadzone do zbiorników zaporowych w Mycz-kowcach i w Solinie.gospodarką rybacką. Wpuszczono w nie szereg no­wych gatunków i odmian ryb, które dobrze się za­adaptowały i osiągają znaczne rozmiary Tak np. leszcze dochodzą tu do 8 kg wagi, troć jeziorowa, czyli wdzydzka, przekracza często 3 kg, także brza­ny i klenie ważą niejednokrotnie 3 kg, a nawet wię­cej. Rekordowy szczupak miał tu 17,20 kg, zaś karp około 10 kg. W zatoczkach Jeziora Solińskiego mo­żna też łowić dorodne okonie.Pierwsze poziomki pojawiają się w czerwcu, głównie w zachodniej, niższej i cieplejszej części pasma. Po nich przychodzą maliny, szczególnie obfite w lasach prześwietlonych, na zrębach i wykrociskach. Na śród­leśnych polankach już w lipcu zaczynają dojrzewać czarne jagody, na połoninach w bród jest ich dopiero w sierpniu. Od sierpnia do późnej jesieni zbierać możnana połoninach brusznice, które występują najczęściej w miejscach suchych i’dobrze nasłonecznionych. Nie­smaczne są natomiast jagody bażyny, dojrzewające je­sienią na graniach Tarnicy, Krzemienia i Bukowego Berda. W północnej Europie wyrabia się z nich wino. We wrześniu obradzają orzechy laskowe. Zbierać je można np. w okolicach Komańczy, Wołkowyi, w doli­nie Sanu, Wołosatego i w wielu innych miejscach, głównie na obrzeżach lasów, w niższych położeniach górskich.Grzybów jadalnych więcej jest w części zachodniej Bieszczadów, na glebach kwaśniejszych, w sąsiedztwie drzewostanów iglastych. Borowiki spotyka się pojedyn­czo w tzw. acidofilnych buczynach z borówką; brak ich natomiast w żyznych buczynach. W niektóre lata orazjesienią masowo pojawiają się opieńki; ich kapelusze tworzą całe kolonie u nasady osłabionych świerków i przygłuszonych wierzb oraz na starych pniakach i leżących, rozkładających się kłodach bukowych. Ry­dze rosną na wilgotnych polankach oraz na obrzeżach młodników świerkowych, m. in. w okolicach Cisnej, Przysłopu i Bystrego. W niższych położeniach ciórskich, w laskach brzozowych znaleźć można koźlarza (kozaka), na połoninach koźlarza czerwonego i czubajkę kanię, która trafia się ponadto na śródleśnych polanach, np. na Chryszczatej, w okolicach Dwernika, Baligrodu, Habkowców. W kwaśnych buczynach i w lasach buko-wo-jodlowych rosną kurki i podobny do nich kolczak obłączasty, który w odróżnieniu od kurki ma na spod­niej stronie kapelusza kolce. Czasami w młodnikach, przede wszystkim sosnowych, obficie występują maśla­ki. Na miejscach wypasanych przez bydło i owce za­wsze jest szansa znalezienia pieczarek . Warto zwrócić uwagę na purchawki , spotykane przez cały niemal okres wege­tacyjny na łąkach i pastwiskach; jadalne i smaczne są tylko purchawki młode, gdy przekrojone wnętrze jest zupełnie białe.Zbierając grzyby należy pamiętać, że zbiorowe wy­prawy na grzyby połączone z ,.przeczesywaniem” każ­dego niemal metra kwadratowego nie są dozwolone. Mogą stać słę one prawdziwą plagą dla lasu, a kosz­marem dla leśników — jego gospodarzy, powodując niszczenie nalotu i podrostu, a także grzybni. Dopro­wadziło to do zaniku grzybów w lasach łatwo dostęp­nych, szczególnie w sąsiedztwie dużych ośrodków miej­skich, przy szosach dtp.Siedząc stan i właściwości przyrody bieszczadzkiej nietrudno zauważyć, jak realne jest w tych górach prze­życie prawdziwej przygody, zaprawionej niekiedy dre­szczykiem emocji. Niejednemu turyście -wypadnie tu np. spotkanie z niedźwiedziem, borsukiem, ze stadem żubrów, ktoś znów gdzieś na ,,dzikim szlaku” natknie się na wilka, a może nawet i rysia, natomiast już cał­kiem nie jest tu trudno o zetknięcie się ze żmiją.Chociaż wiadomo jest powszechnie, iż prawie każde zwierzę, nawet największy drapieżnik, odczuwa wzglę­dem człowieka respekt i, jeżeli tylko może, schodzi mu z drogi, to jednak zdarzają się wypadki zaatakowania przez nie ludzi. Najczęściej zachowują się tak zwierzęta zaskoczone, których atak jest w takich sytuacjach zwy­czajną reakcją obronną, czasami są to osobniki podraż­nione lub po prostu o usposobieniu szczególnie agre­sywnym. Tak więc jak nie można wierzyć w legendy o ogromnym zagrożeniu człowieka ze strony wilków, niedźwiedzi czy żmij, tak też niebezpieczeństwa tego nie należy lekceważyć. Trzeba zatem wiedzieć, jak za­chować się w terenie wobec napotkanych przypadko­wo co groźniejszych dzikich zwierząt.W każdej takiej sytuacji obowiązuje ważna zasada — nie tracić „zimnej krwi”. Popłoch i panika okazać się tu mogą fatalne: duże, silne zwierzęta (niedźwiedź, wilk, żubr) łatwo wyczuwają korzystną dla siebie sy­tuację i w razie nagłej, prowokującej ucieczki intruza skłonne są skorzystać ze swej fizycznej przewagi. Pró­ba odstraszenia takiego zwierzęcia jest także ryzykow­na i jak najbardziej niewskazana. Jeśli sytuacja nie jest jeszcze zbyt groźna, najczęściej zalecanym spo­sobem wyjścia z opresji jest spokojne, jak gdyby obo­jętne wycofanie się z miejsca pobytu zwierzęcia i obej­ście tego terenu inną drogą. W bardziej dramatycznych momentach, co jednak zdarza się rzadko, należy szukać schronienia na drzewie. Jeśli jest to grasująca zimą wataha wilków lub stary podenerwowany żubr, to naj­wyżej trzeba będzie posiedzieć tam kilka godzin;w przypadku niedźwiedzia schronienie takie nie gwa­rantuje bezpieczeństwa, jako że zwierzą to, zwłaszcza gdy jest jeszcze młode, z łatwością włazi na drzewa.Dla człowieka najbardziej niebezpieczna jest nie­dźwiedzica prowadząca młode. Niebezpieczny może się też okazać każdy niedźwiedź w okresie wczesnowiosen­nym, gdy zgłodniały i wychudzony opuszcza zimowe leże, a wszędzie — w lesie i na połoninach — rozwijać sie dopiero zaczyna roślinność.Samotny wilk rzadko ryzykuje atak na dorosłego człowieka: czasami odważa sie na to nromada zgłod­niałych wilków podczas surowej zimv. W Bieszczadach jednak tego rodzaju wypadki nie były po wojnie no­towane.Wreszcie kilka uwag o osławionych żmijach. Gady te przebywają najczęściej na nagrzanych słońcem sto­kach górskich, na połoninach, polanach, zrębach oraz na torfowiskach wysokich. Wśród bujnych traw trudno je zauważyć i chociaż na widok lub odgłos zbliżającego się człowieka starają się czym prędzej umknąć, to je­dnak istnieje możliwość nadepnięcia na nie. Na biwa­kach lub na trasie podczas odpoczynku można niekiedy wprost usiąść na żmiję. W takich właśnie sytuacjach zdarzają się ukąszenia najczęściej. Żmija atakuje wy­łącznie we własnej obronie, a nigdy nie prześladuje i nie ściga człowieka. Najgroźniejsza bywa w okresie godowym, tj. mniej więcej w maju, kiedy jest dość podniecona i jej gruczoł jadowy zawiera najwięcej wy­dzieliny. Przed ukąszeniem żmii zabezpieczają normalne wełniane skarpety zachodzące na spodnie i zwykłe obu­wie turystyczne — wibramy, pionierki lub nawet tramp­ki. Zęby jadowe żmii są zbyt słabe, aby przekłuć but czy chociażby grubą, wzmocnioną czymś skarpetę. War­to w tym miejscu wspomnieć o mechanizmie działania aparatu jadowego żmii. Dwa haczykowate zagięte zęby, umieszczone w górnej szczęce zwierzęcia, posiadają delikatne kanaliki, które połączone są z pęcherzykowa-tymi gruczołami zawierającymi bardzo złożoną che­micznie, trującą wydzielinę. Atakując żmija uderza ofia­rę zębami, wbija je błyskawicznie pod skórę, jedno­cześnie skurcz odpowiednich mięśni w okolicy skro­niowej powoduje wytrysk poprzez kanaliki zmagazyno­wanego w gruczołach jadu. W miejscu ukąszenia jako ślad pozostaje zwykle podwójna ranka. Wkrótce od­czuwa się w tej części ciała ból i występuje obrzęk.W razie ukąszenia żmii trzeba niezwłocznie udać się do lekarza. Jeśli natychmiastowa pomoc lekarska jest niemożliwa — do chwili jej uzyskania należy radzić sobie samemu.W pełni skutecznym lekarstwem przeciwko jadowi żmii jest specjalna surowica, którą domięśniowo wstrzy­kuje się ukąszonemu. W razie braku surowicy, trzeba uciec się do niektórych półśrodków. Stosuje się za­ciśnięcie nonad miejscem ukąszenia (nie na dłużej niż 2 godziny) i dla spowodowania unływu skażonej krwi nacinamy i wyciskamy rankę. Utrzymanie krwawie­nia ma znaczenie w ciąqu pierwszych czterech godzin po ukąszeniu, póki jad nie został wchłonięty przez or­ganizm. Polecane niekiedy wysysanie rany jest bardzo ryzykowne, gdyż wystarczy drobne skaleczenie ust lub obecność zepsutego zęba, by spowodować zakażenie w nowym, bardzo niebezpiecznym miejscu. Praktyko­wane od dawna wypalanie ran (np. przez zapalenie naraz kilku zapałek przyłożonych główkami do miejsca ukąszenia) grozi natomiast zniszczeniem, i martwicą oko­licznych tkanek. Udowodniono, że przy tego typu uką­szeniach korzystnie wpływa wypicie wysokoprocentowego alkoholu (, który częściowo neutralizuje jad i wzmacnia wy­datnie pracę serca. W każdym przypadku należy wresz­cie pamiętać, aby ukąszona osoba nie usnęła; podczas snu aktywność organizmu maleje, w związku z czym obniża się jego obronność.Opinia o jadowitości żmii bywa często wyolbrzy­miana. W rzeczywistości dorosły zdrowy człowiek, na­wet bez otrzymania zastrzyku, ma wszelkie szanse prze­życia ukąszenia. Większe niebezpieczeństwo grozi tu dzieciom, gdyż toksyczność jadu żmii jest odwrotnie proporcjonalna do wagi ciała ofiary.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments