STARY RYNEK GŁÓWNY

Stary Rynek Główny pozostał do dziś centrum miasta, co jest rzadkością w du­żych miastach Europy.Rynek ma formę prawie kwadratową. Na jednej z osi symetrii tego placu znajduje się ulica św. Jana, którą już zwiedziliśmy. Dalej linia tej osi biegnie przez środek wi­docznego przed nami budynku Sukiennic na drugą stronę Rynku, tam gdzie znajduje się ulica Bracka.Prostopadła do niej oś przebiega przez środek tych samych Sukiennic i z jednej strony wpada w ulicę Szewską, z dru­giej w Sienną. Pierwsza oś jest w zasadzie północno-po-łudniową, druga zachodnio-wschodnią. Na rogach Rynku zbiegają się po dwie ulice. Na rogu wschodnim krzyżuje się wspomniana ulica Floriańska z wymienionym już placem Mariackim, na rogu północnym wspomniana ulica Sławkow­ska ze Szczepańską, na rogu zachodnim ulica św. Anny z Wiślną. Jedynie na rogu południowym nie ma owego skrzyżowania, widocznie znajdująca się tu ulica Grodzka nie była w zupełności zburzona przez Tatarów i posiada starsze trwałe budowle. Tędy bowiem biegła wspomniana droga hadlowa, przy której stoją znane nam już kościoły śś. Flo­riana i Jana oraz znajdujący się na Rynku Głównym ma­leńki kościół św. Wojciecha i N.M.P. Drogę tę nazywano „solną”, gdyż prowadziła na południc do żup wielickich.Każda ulica, która wychodziła z Rynku, miała piękne otwarcie i zamknięcie. Gdzieniegdzie zachowała się jeszcze ta właściwość. Tak np. ulica św. Jana ma z jednej strony widok na Sukiennice, z drugiej na kościół (dawniej na ozdob­ną basztę). Z omówionej ulicy Floriańskiej widzimy z jed­nej strony kościół Mariacki, z drugiej — Bramę Floriańską.Na Rynku Głównym dawniej stało daleko więcej budowli niż dzisiaj, tak, że rozpadał się on no. szereg pomniejszychplaców. Sto trzydzieści lat temu, w czasach okupacji austriac­kiej, zburzono bez powodu ratusz, z którego została tylko wie­ża, potem zniszczono kramy żelazne, szewskie, tzw. bogate, wagę i tzw. Szamtrus. Rynek przez to stał się zbyt pusty, ale pomimo tego jest on i tak jednym z piękniejszych pla­ców Europy. W średniowieczu i później (aż do schyłku XIX w.) w Rynku skupiał się cały ruch handlowy miasta.Po ponownym założeniu miasta, czyli po roku 1257, pow­stały tu pierwsze kramy sukienne, od których wywodzi się nazwa ..Sukiennice. Z końcem owego stulecia stały już na Rynku dwa rzędy kramów, zbudowanych z surowego kamienia. W latach 1342—52 zamknięto wejście do tych kra­mów dwiema ostrołukowymi bramami, nad którymi wznie­siono od strony północnej i południowej mury frontowe. Po­nad kramami dźwignięto główne mury i całość pokryto szczytowym dachem. Wewnątrz więc powstała hala nakry­ta pułapem, jakby nawa główna kościoła, w którym dwa rzędy kramów tworzą nawy boczne. Mury boczne wzmoc­nione zostały podporami, szkarpami, których wierzchołki oz­dobiono iglicami kamiennymi tzw. pinaklami. Te podpory i iglice możemy oglądać jeszcze dzisiaj od strony południo­wej i północnej w niezbyt dobrze odtworzonej formie.W XVI w., po pożarze, przebudowano Sukiennice już w stylu Odrodzenia. Zbudowano wtedy sklepienia, a oba fronty gmachu, północny i południowy, przyozdobił wspania­łymi klatkami schodowymi świetny artysta włoski, Jan Ma­ria Padovano. Na bocznych murach gotyckich, podtrzymy­wanych wspomnianymi podporami, zbudowano wtedy (w r. 1557) naddasze, attykę, pięknie rozwiązaną przy użyciu wnęk, zakończonych łukiem i ozdobionych pilastrami. To naddasze upiększył artysta włoski Santi Gucci ogromnymi maskami groteskowymi, zwanymi „maszkarami”, które choć są dziełem obcego artysty, mają w sobie pewne cechy miej­scowej sztuki polskiej.Czwartej i ostatniej przebudowie, choć niezbyt szczęśliwej, podległy Sukiennice z końcem ubiegłego stulecia. Rażące błędy tej przebudowy będą usunięte.Dziś pierwsze piętro Sukiennic zajęło Muzeum Na­rodowe dla Galerii Malarstwa Polskie-g o. Obejmuje ona malarstwo dworskie drugiej poł. XVIII w,, a więc schyłku feudalizmu i poszczególne fazy malarstwa mieszczańskiego poprzez wiek XIX do lat trzydziestych bie­żącego stulecia. Muzeum to mieści też wiele cennych rzeźb polskich z wymienionych okresów.Pośród dzieł malarskich oglądamy tu płótna Jana Matejki, dalej Tadeusza Ajdukiewicza, Józefa Brandta, Józefa Cheł­mońskiego, Juliana Fałata, Aleksandra i Maksymiliana Gie­rymskich, Artura Grottgera, Juliusza Kossaka, Aleksandra Kotsisa, Jacka Malczewskiego, Piotra Michałowskiego, Ale­ksandra Orłowskiego, Henryka Rodakowskiego, Henryka Sie­miradzkiego, Jana Stanisławskiego, Józefa Szermentowskie-go, Leona Wyczółkowskiego i Stanisława Wyspiańskiego.Na parterze Sukiennic wewnątrz znajdują się według sta­rej tradycji kramy, nad którymi widnieją herby miast i ce­chów, a na zewnątrz sklepy. Do ciekawostek należy wi­szący przy bramie wschodniej żelazny nóż na łańcuchu, któ­rym według legendy jeden z braci budujących wieże kościo­ła Mariackiego zabił drugiego. W rzeczywistości nóż ten zdaje się służył do obcinania uszu złodziejom, których tu złapano na gorącym uczynku.Dalej przechodzimy obok kamienia granitowego z brązo­wą płytą, stojącego na miejscu pomnika Adama Mickiewi­cza, zburzonego przez najeźdźców hitlerowskich. Dochodzi­my teraz do rogu Rynku i ulicy Siennej. Dom, który tu stoi (tzw. Szara Kamienica), wiąże się z historią ruchów wolnościowych i rewolucyjnych. Tu mieścił się rząd pow­stania kościuszkowskiego w r. 1794 i rząd rewolucji w r. 1846, którą Marks i Engels nazwali „prologiem rewolucji 1848 r.”, wspomnieli o niej w Manifeście Komunistycznym, a rocz­nicą jej uczcili na zjeździe w Brukseli.Władze owej rewolucji ogłosiły dnia 22 lutego manifest Rządu Narodowego, który proklamował: 1) us­trój demokratyczny, 2) użytkowanie dóbr narodowych we­dług zasług i zdolności, 3) uwłaszczenie chłopów, 4) rów­ność obywateli wobec prawa.Manifest ogłaszał ustrój demokratyczny. Za dobra naro­dowe uważano nie tylko dobra państwowe, ale i większe majątki ziemskie, które miały ulec nacjonalizacji. Silnie akcentowano prawo do pracy: „każdy podług zasług i zdol­ności z dóbr ziemskich będzie mógł użytkować”.W kilka dni później, dnia 27 lutego, zginął wódz tej re­wolucji, Edward Dembowski (1822—46), który cał­kowicie, bez reszty, oddał się sprawie rewolucji ludowej, przypieczętowując to własną krwią.Druga kamienica z kolei (Rynek nr 7) posiada wyjątko­wo piękny portal o bardzo surowych jeszcze cechach stylu Odrodzenia.Kierujemy się teraz w przeciwną stronę, ku kościołowi Mariackiemu.Kościół Mariacki, jak wszystkie gotyckie świą­tynie, jest doskonałym wyrazem swej epoki, a jednocześnie skarbcem zawierającym najdoskonalsze osiągnięcia polskiej sztuki religijnej. Najwartościowsze znajdujące się tu dzieło, słynny ołtarz Wita Stwosza, jest klejnotem nie tylko naszej sztuki, ale sztuki ogólnoświatowej, budzącym podziw naj­wybitniejszych artystów świata.Omówimy ten kościół wyjątkowo dokładnie i obejrzymy go możliwie najszczegółowiej.Pierwszy kościół na tym miejscu powstał w latach 1221—2. Siadów po tej budowli dziś nic ma.Budowlę, której fragmenty zachowały się do obecnych czasów, rozpoczęto w końcu XIII wieku, a ukończono w ro­ku 1320. Wzorowana była ona na ówczesnej architekturze śląskiej. Z owej budowli pochodzą dolne piętra obu wież i dolne mury prezbiterium. Gdzieniegdzie zachował się pier­wotny układ cegieł, tzw. wendyjski, polegający na tym, że dwie cegły były kładzione bokiem, czyli tzw. wozówką, a trzecia główką. Wyżej występuje inny układ cegieł, tzw. polski 7. XIV wieku, polegający na tym, że na przemian jed­na cegła jest kładziona wozówką a druga główką. W mu­rach drugiej kaplicy, po prawej stronie (na zewnątrz), wi­dzimy jeszcze inny układ cegieł, tworzących rodzaj deseniu w kształcie ukośnych kwadratów, czyli rombów. Ten ostatni deseń pochodzi już z XV w., a system zapożyczono z Po­morza. Już sam układ cegieł poucza nas więc o trzech za­sadniczych okresach budowy.W pierwszym okresie nawa główna i nawy boczne były równej wysokości. Przebudowa kościoła, trwająca przez dru­gą połowę XIV w., była wyrazem wzrastającej siły mieszczań­stwa krakowskiego, które chciało mieć swoją świątynię rów­nie piękną, jak katedra na Wawelu. W czasie tej przebudo­wy uzyskał kościół wygląd, który podziwiamy do dnia dzi­siejszego. Nadbudowano wtedy obie wieże. Przy przebu­dowie zastosowano, jak przedtem w katedrze na Wawelu, nowy system konstrukcji, tzw. filarowo-szkarpowy, wynala­zek rzemieślników miejscowych. Świadczy on o twórczej po­stawie ludu polskiego wobec zjawisk sztuki. Dziś rzemieśl­ników takich nazwalibyśmy racjonalizatorami.Musimy bowiem pamiętać, że już wówczas łączyli się mu­rarze i kamieniarze w specjalne grupy robocze, tzw. „huty” lub „strzechy”, które wykonywały najpiękniejsze budowle tych czasów. Członkowie tych grup roboczych solidarnie wy­mieniali między sobą doświadczenia, które w ten sposób przestawały być tajemnicami mistrzów. Te formy pracy przyczyniały się wysoce do doskonalenia rzemiosła.W jednym z takich zespołów kamieniarskich pracował w Krakowie w tym czasie Mikołaj Kopernik, pochodzący z tej samej miejscowości na Śląsku, z której wywodzi się rodzina naszego słynnego astronoma. Był to niewątpliwie jakiś jego krewniak.A oto na czym polegał ten nowy system budowania. Ko­ścioły gotyckie posiadają największą strzelistość ze wszyst­kich budowli Europy od czasów najdawniejszych do chwili obecnej, a jednocześnie największą stosunkowo przestrzeń po­święconą na otwory okienne. Przy ówczesnych materiałach budowlanych, cegle i kamieniu, były to konstrukcje arcy-trudne, wymagające dużych wiadomości technicznych. Na zachodzie Europy, przede wszystkim we Francji, wzmacnia­no nadwątlone przestrzeniami okiennymi mury głównego korpusu kościoła w ten sposób, że przerzucano łuki z cegły lub kamienia ponad dachami naw bocznych ku murom ze­wnętrznym nawy głównej, rozkładając w ten sposób równo­miernie ciśnienie centralnego sklepienia. W Krakowie po­stępowano inaczej. Nie budowano owych łuków ponadda-chowych, jak to spotykamy też na Pomorzu i w Wielko­polsce, ale wzmacniano filary wewnętrzne przyporami. Mo­żemy to zaobserwować, oglądając wnętrze kościoła Mariac­kiego. Widzimy, że filary oddzielające nawę główną od bocz­nych są rozszerzone ku owym bocznym nawom specjalnymi przyporami, które przebijają sklepienie tych naw i wycho­dzą na zewnątrz, opierając się nad ich dachami o wystające nad nimi ściany korpusu głównego. Wierzchołki tych przy­pór przybrane są pięknymi ozdobami kamieniarskiej roboty.

[Głosów:1    Średnia:5/5]

Comments

comments