WAŻNIEJSZE ZBIOROWISKA BIOCENOZY

Zarówno rośliny, jak i zwierzęta tylko wyjątkowo występują w przyrodzie pojedynczo. Z reguły tworzą one skupienia, jedynie pozornie chaotyczne, uformowa­ne w długiej i twardej walce, zarówno osobniczej, jak i zbioTowej. W podobnych warunkach klimatycznych i glebowych na określonym obszarze geograficznym, np. w północno-zachodnich Karpatach, formują się podobne zgrupowania roślin, które nazywamy zbiorowiskami ro­ślinnymi. Z chwilą zaś gdy zostaną .zbadane i florystycz-nie scharakteryzowane, określamy je mianem zespołów roślinnych (asocjacji). Zupełnie podobny skład flory-styczny, choć wykazują też pewne drobne różnice, ma­ją na przykład buczyny Bieszczadów i Gotców i dla­tego zaliczamy je do jednego zespołu — do karpackiego zespołu buka. Zbiorowisko roślinne zajmujące jakąś powierzchnię, jak płat bieszczadzkiego lasu buko­wego na zboczach Tarnicy czy olszynka nad Wołosa-tym koło Bereżek, określane bywa jako fitocenoza — wspólnota roślinna, i wraz ze zgrupowaniem zamiesz­kujących ten sam teren zwierząt, czyli zoocenozą, two­rzy biocenozę albo wspólnotę życiową. Dla podkreśle­nia, że biocenoza jest nierozerwalnie związana z zajmo­waną przez nią częścią biosfery (z biotopem) całościowo określamy je mianem ekosystemu albo biogeocenozy.Bieszczady, iprzez 20 blisko lat pozbawione niemal zupełnie ingerencji człowieka, stanowią wyjątkowo do­godny obiekt do studiów biocenotycznych, do badania składu i skomplikowanych powiązań zachodzących po­między roślinami i światem zwierząt z jednej strony a -warunkami środowiska — z drugiej. Związki te i współzależności ukształtowały się w trakcie tysiące lat trwającego współżycia.Każdą biocenozę rozpatrywać można z puiiktu widze­nia jej składu gatunkowego, jej struktury oiaz pod ką­tem widzenia procesów krążenia materii i mergii, re­generacji, które zapewniają funkcjonowanie tej skom­plikowane „maszynerii natury” niekiedy frzez wiele dziesiątkóy lat. Na studiach biocenotycznych skupia się obecnie uwaga wielu specjalistów. Nie są one łatwe i wymagają ścisłej współpracy wielu badaczy. Biocenoza jest tworem niezmiernie dynamicznym, stale coś się w niej dzieje, zmienia w czasie i przestrzeni, od wiosny do jesieni. Nawet ustalenie granic bioceno­zy nie zawsze jest łatwe. Niektóre zwierzęta, takie jak dziki, niedźwiedzie czy nawet drobne gryzonie, prze­chodzą z biocenoz leśnych do łąkowych lub połonino-wych. Z uwagi na występowanie polanek, potoczków itp. w obrębie bieszczadzkich lasów dolnoreglowych wykształca się nie jedna biocenoza, lecz cała ich gru­pa. W buczynie, na małej powierzchni, można stwier­dzić przy bliższym zbadaniu szereg mikrosiedlisk zasiedlonych każde przez inną grupę organizmów. Pew­ne gatunki skupiają się w niewielkich zaklęsłościach, inne na odchodach dzikich zwierząt, na rozkładających się pniach, wzdłuż zwierzęcych ścieżek wydeptywanych przez dziki, sarny i jelenie. Chociaż znamy już, przy­najmniej w odniesieniu do ważniejszych grup roślin i zwierząt, skład pewnych biocenoz, to potrzeba jeszcze wielu lat żmudnych badań, ażeby choć w zarysie po­znać liczne skomplikowane procesy, które decydują o życiu roślin wyższych i zwierząt, a uzależnione są przede wszystkim od działalności mikroorganizmów.Przy rozkładzie i mineralizowaniu np. kłody drzewnej współdziałają liczne zwierzęta, grzyby, śluzówce i bak­terie. Jedne grupy organizmów następują po drugich i dzięki TÓżnym enzymom prowadzą rozkład aż do zu­pełnej mineralizacji.Badania biocenotyczne dążą w perspektywie do na­kreślenia bilansu pokarmowego biocenoz, do poznania czynników ograniczających rozwój poszczególnych ga­tunków roślin i zwierząt, do wskazania „wąskich gar­deł” przepływu materii i energii. Roślinom brak często mineralnego azotu; gleby górskie, w tym również bie­szczadzkie, zawierają też bardzo małe ilości dostęp­nego dla nich fosforu.Podstawą do badań biocenotycznych są dobrze wy­odrębnione oraz florystycznie i ekologicznie scharak­teryzowane zbiorowiska roślinne. Rośliny zielone nazy­wamy producentami, ponieważ to właśnie one, dzięki obecności chlorofilu, produkują ze związków nieorga­nicznych substancje organiczne, akumulując tym samym energię, i umożliwiają życie konsumentom, tzn. zwie­rzętom. Trzecia grupa organizmów, czyli destruenci — głównie grzyby i bakterie — przyczyniają się do roz­kładu gromadzących się szczątków organicznych. Wy­nikiem działalności producentów, konsumentów i destru-entów jest gigantyczne wprost krążenie materii i ener­gii w przyrodzie.Teren Pogórza Dynowskiego, silnie dziś zmieniony przez trwającą wieki gospodarkę człowieka, porastały z natury wielogatunkowe lasy liściaste i mieszane, po­dobne do lasów niżowych. Głównym zespołem leśnym był tu grąd, czyli las dębowo-grabowy, z domieszką lipy, trześni, jodły, jaworu, czasami dzikiej jabłoni i dzi­kiej gruszy. Wśród krzewów spotykało się leszczynę i wiciokrzew suchodrzew. Naturalne grądy były dość zróżnicowane florystycznie i ekologicznie. Wykształ­cały się na różnych odmianach gleb brunatnych, od głębokich i żyznych aż po dość suche i kamieniste. Naj­głębsze gleby zajęto pod uprawę, pozostawiając lasom gleby nie nadające się do celów rolniczych, płytkie i kamieniste. W grądach wysokich, jakie zachowały się dp naszych czasów na przedpolu Bieszczadów, rosły — poza gwiazdnicą wielkokwiatową i turzycą orzęsioną — gajowiec żółty, zawilec gajowy, miejscami barwinek, przenoszony niekiedy do uprawy ogrodowej.Zwarty zasięg grądów nie przekraczał z reguły wars-twicy 500 m. Wzdłuż dolin rzecznych wnikały one je­dnak głęboko w góry. Jeszcze dziś na stromych zbo­czach doliny Sanu i jego dopływów spotkać można nie­wielkie laski grabowe. Na południe od Wołk owy i są one jeszcze dość rozległe, w okolicach Chmielą, Dwer-niczka, a nawet Ustrzyk Górnych to już tylko izo­lowane wysepki, zagubione wśród rozległych lasów bu­kowych. Odnosi się wrażenie, że buczyny starają się je zagłuszyć spychając na strome, kamieniste zbocza. Trze­ba specjalnie zwrócić uwagę, ażeby zauważyć niewiel­kie laski grabowe, ciągnące się np. w okolicach Bere-żek wzdłuż toru dawnej kolejki leśnej.W Bieszczadach laski te, lub też po ich wycięciu po­wstałe zarośla leszczynowe, sięgają wyżej niż w in­nych pasmach beskidzkich. Niektóre gatunki roślin, jak gwiazdnicą wielkokwiatowa i turzyca orzęsioną, które w Karpatach Zachodnich z reguły towarzyszą lasom gra­dowym i nie przekraczają wysokości 600 m, w Bieszcza­dach dochodzą niemal do najwyższych szczytów. Trud­no wytłumaczyć to osobliwe zjawisko. Zadecydowały o tym prawdopodobnie współczesne, sprzyjające warunki klimatyczne, a także odrębna historia roślinności Karpat Wschodnich, gdzie w przeszłości, przed okresem bujnego rozwoju lasów bukowych, wykształciło się piętro lasów grabowych, którego brak było w Karpa­tach Zachodnich. Fragmentaryczne laski grabowe oraz wysokie stanowiska wymienionych roślin zielnych są najprawdopodobniej resztkami tych dawnych lasów.Penetracja człowieka, postępująca stopniowo od stro­ny Sanoka i Leska wzdłuż doliny Sanu i jego bie­szczadzkich dopływów, doprowadziła do znacznego wy­trzebienia lasów i wytworzenia współczesnego piętra dolin. Jak już wspomniano, strefa ta jest tak swoista krajobrazowo i przyrodniczo, że celowe jest jej wy­odrębnienie i osobne omówienie; pamiętać jednak przy tym należy, że „kraina dolin” nie jest piętrem natural­nym. Obejmuje ona niskie położenia górskie, głównie bieszczadzkie doliny, aż po zwarte piętro lasów reglo­wych, do wysokości 700—800 m. Powstała ona w części po wycięciu lasków grabowych, w części bukowych, bukowo-jodłowych oraz olszynek, porastających terasy nadrzeczne i mokre gleby torfiasto-glejowe. Kraina do­lin jest obszarem spotykania się i przenikania roślin i zbiorowisk niżowych z elementami górskimi. W krai­nie dolin koncentruje się gospodarka ludzka. Tu leżą osiedla, pola, pastwiska i łąki poprzetykane zaroślami i niewielkimi laskami. Zniszczenie wsi i zaniechanie na przeciąg kilkunastu lat niemal zupełnie wszelkiej działalności gospodarczej doprowadziło do wtórnego zdziczenia roślinności. Z chwilą zaniechania zabiegów agrotechnicznych zbiorowiska, które zawdzięczały swe istnienie człowiekowi, zaczęły zanikać. Obecnie dawne pola, łąki i połoniny przedstawiają w większości mo­zaikę stadiów sukcesyjnych, zbiorowisk przejściowych, „rozchwianych” i trudnych do sklasyfikowania. Nie­wielkie jedynie powierzchnie zajmują zbiorowiska po­dobne do zbiorowisk terenów trwale użytkowanych. Niżowa łąka rajgrasowa wykształca się koło osiedli w dolinach oraz na nasypach kolejowych. Na zboczach dużo jest mietlicy pospolitej. W dolinach spotkać też można fragmenty wilgotnych łąk z ostrożeniem łąko­wym oraz zbiorowiska wielkoturzycowe. Pokaźne po­wierzchnie na dnie zabagnionych dolin opanowało zbio­rowisko wiązówki błotnej i bodziszka błotnego. Przy wysiękach wodnych i na mokrych torfiastych glebach rozwijają się eutroficzne młaki, spotkać je można tak­że w piętrze lasów dolnoreglowych, a nawet w obrębie połonin. Młaki i torfowiska wysokie, które ograniczone są do niskich położeń górskich, omówimy osobno, po­nieważ zasługują na to jako osobliwości przyrodnicze. W dolinach spotyka się też szereg gatunków związa­nych z rzeką, stawkami, rowami z wodą, żwirowiskami itp. Przeważają wśród nich rośliny niżowe, które osią­gają tu swe najwyższe stanowiska, jak rzęsa drobna czy żabieniec babka wodna. Wzdłuż potoków, na ka­mienistych madach górskich, rozwijają się laski olszy szarej. Towarzyszą one potokom i sięgają, w formie wąskiego pasa złożonego w końcu z szeregu drzew, wy­soko w strefę regla dolnego. Od lat nie wypasane ol-szynki bieszczadzkie odznaczają się wyjątkowo bujnym runem. Użyźniane przez wiosenne zalewy gleby w ol-szynkach są zasobne w węglan wapnia, jak również — co jest szczególnie ważne — w azotany. Wskazują na to nie tylko analizy chemiczne gleby, ale także ciemno­zielone zabarwienie roślin. Gatunkiem charakterystycz­nym dla olszynek jest pióropusznik strusi, który ma­sowo rośnie nad Wołosatym i Terebowcem. Paproć ta ma dwa typy liści: brązowe zarodnionośne i zielone asymilujące, te ostatnie ułożone w formie wąskiego, wydłużonego kielicha. Po pniach olsz i wierzb wspina się aż w korony drzew nasz krajowy pnącz, chmiel.Silnie zaznaczają się w olszynkach aspekty sezonowe: wcześnie wiosną zakwitają wierzby, olsza, podbiał, le-piężnik, po nich śnieżyca, przebiśnieg, ccbulica. W okre­sie pełnego lata zaznacza się zróżnicowanie roślin ziel­nych na kilka warstw: pewne gatunki płożą się po po­wierzchni gruntu, inne dochod/ą nawet do wysokości 1,5 m. Latem, kwitną w olszynkach nad Wołosatym smo-trawa okazała, która poza Bieszczadami nigdzie w Pol­sce w środowisku naturalnym nie występuje, i łoczyga pośrednia * oraz wschodniokarpacki tojad wiechowaty.Podobna warstwowość zaznacza się też pod po­wierzchnią gleb: drobne roślinki zakorzeniają się płyt­ko, korzenie drzew sięgają niekiedy do 1,5, a nawet 2 m, do poziomu wody gruntowej. Korzenie okazałych bylin i krzewów tworzą prawdziwy gąszcz na pośred­nich głębokościach. Schemat warstwowania roślin w ol-szynce koło Bereżek ilustruje załączony rysunek Dużo roślin spotkać można na, zdawałoby się, nagich żwirowiskach. Typową rośliną żwirowisk nadrzecznych jest lepiężnik wyłysiały, pasożytuje zaś na nim oka­zała zaraza żółta, roślina, podobnie jak kanianka, zu­pełnie pozbawiona liści. Odkryta niedawno, nie figuruje w Roślinach polskich.Żwirowiska są doskonałym obiektem do śledzenia przemian roślinności, czyli sukcesji. Dokonują się tu one znacznie szybciej niż gdzie indziej. W trakcie pro­wadzonych przez nas wieloletnich badań obserwowa­liśmy, jak nagie żwirowisko Wołosatego koło Bereżek zajęła roślinność zielna. Potem bujnie rozrosła się na nim wierzba, głównie purpurowa. Po kilku latach szyb­ko rosnąca olsza szara zagłuszyła wierzby. We wnętrzu lasku zachowały się tylko suche pędy wierzbowe, a ży­we okazy przetrwały jedynie na brzegu żwirowiska.Równolegle z rozwojem roślinności postępował rozwój gleby, która stawała się coraz głębsza i bardziej próch-niczna. Olszyny porastające terasy najwyższe, zalewane bardzo rzadko, zostały dawno wycięte. Rozsiadały się tu wsie z przyzagrodowymi pastwiskami, sady, ogrody i pola, obecnie na powrót zagospodarowywane.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments