WIEŻA RATUSZOWA

Wieży Ratuszo­wej, która pochodzi z 1383 r. Jest to jedyna pozostałość po zburzonym na początku XIX w. pięknym gmachu ratu­sza. Na parterze tej wieży i na pierwszym piętrze znajduje się oddział Muzeum Narodowego, w którym mieszczą się oryginały i odlewy starych kamiennych rzeźb krakowskich z okresu od XII do XVI w.Wieża Ratuszowa jest dziełem cennym i ciekawym. Tylko trzy jej ściany (zachodnia, południowa i wschodnia) były fa­sadowymi. Ściana bowiem północna łączyła się bezpośrednio z gmachem ratusza. Trzy wymienione ściany pokryte są nie­mal całkowicie ciosem wapiennym w dolnych partiach, cio­sem i cegłą w średnich, a cegłą w górnych. Na nakrytej dasz­kami odsadce znajdują się ganeczki pod tarczami zegaro­wymi.Wieża Ratuszowa zachowała wiele cech zabytkowych. Na zewnętrznej stronie jej trzech ścian bocznych widzimy las-kowania rzeźbione, na dolnych piętrach kamienne, wyżej ceglane, połączone łukami. Całość stanowi piękny układ o ornamentacji spokojnej i szlachetnej.Pod oknem drugiego piętra wieży, na jej ścianie południo­wej, znajdują się trzy kamienne tarcze z płasko rzeźbionymi herbami: Rzeczyspospolitej Polskiej, W. Księstwa Litewskie­go i miasta Krakowa. Zewnętrzną ścianę wieży zdobi także późnogotyckie wejście. Przed tym wejściem, na wysokości kilku stopni, ganeczek murowany — dziś wejście do wspom­nianego muzeum rzeźb, mieszczącego się wewnątrz. Hełm wieży z 1686 r. jest dziełem Piotra Bebera z Wrocławia, bu­downiczego Jana III Sobieskiego. Hełm ten przebudowano jednak w połowie XVIII wieku.Dwie sale wieży zachowały charakter średniowieczny. Dol­na ma sklepienie gotyckie, skromne, krzyżowe.Idąc od Wieży Ratuszowej ku ul. Brackiej widzimy po­łudniową fasadę Sukiennic, a nad nią profile wież mariac­kich. W tym miejscu, na tzw. „goldzie”, dnia 10 kwietnia 1525 r. książę Albrecht Hohenzollern jako lennik Polski zło­żył hołd Zygmuntowi I. Chwilę tę uwiecznił Matejko w obra­zie „Hołd pruski”, znajdującym się w Sukiennicach.W domu na rogu Rynku Głównego i ul. Brackiej (nr 1) zmarł w r. 1930 Władysław Orkan, znakomity powieściopi­sarz, który z dużym realizmem i poczuciem prawdy umiał oddać niedolę chłopską w okresie kapitalistycznym.Wylot ulicy Brackiej i te miejsca Rynku Głównego, przez które przed chwilą przechodziliśmy, przypominają nam pra­dawny obyczaj Krakowa, zwany Lajkonikiem. Obyczaj ten długo podtrzymywał nieistniejący dziś cech włóczków, czyli flisaków. Obecnie pielęgnują go władze miejskie i Muzeum Historii Miasta Krakowa. Od owego Lajkonika zaczynają się doroczne uroczystości Dni Krakowa.Lajkonik powstał wg legendy na pamiątkę odparcia najazdu tatarskiego przez ubogą ludność przedmieścia Zwie­rzyniec, gdy bogaci mieszczanie bali się stanąć do walki. W oktawę Bożego Ciała wyrusza orszak Lajkonika spod kla­sztoru Norbertanek do śródmieścia, na Rynek Główny. Laj­konik przybrany jest w fantastyczny strój tatarski, skompo­nowany artystycznie przez Stanisława Wyspiańskiego. To­warzyszący mu orszak jest przebrany również za Tatarów. Wszyscy tańczą przy dźwiękach swej orkiestry, tzw. „mlas-kotów”.Zwiedzana przez nas partia Rynku Głównego była świad­kiem również ponurych scen. Oto np. 1 maja 1597 roku roz-fanatyzowany katolicki tłum wiódł Fausta Sozzini, zwanego u nas Socynem, z domu przy ul. Brackiej nr 7 pod Ratusz. Tam palił jego księgi i rękopisy. Samego Socyna od niechyb­nej śmiercił ocalił profesor Akademii Krakowskiej, Marcin Wadowita. Wyznawcy stworzonej przez Socyna sekty zwani Braćmi Polskimi lub najczęściej arianami, byli najbardziej postępowym odłamem ówczesnego społeczeństwa polskiego. Wyznawcy jej nie uznawali różnic stanowych i jako pierwsi w Polsce głosili konieczność uwłaszczenia chłopów. Gdy w pierwszych latach XVII w., tuż po wyjeździe Fausta So­cyna, odbył się zjazd arian, okazało się, że liczą oni 300 gro­mad i posiadają 115 kościołów.Członkowie sekty, uciekając w XVII w. przed prześlado­waniami z Polski, udali się w większości do Siedmiogrodu, gdzie przyczynili się w dużej mierze do rozwoju postępowej myśli węgierskiej.Dom stojący przy rogu ul. Brackiej i Rynku (nr 20) to pałac Zbaraskich. Z pierwszej połowy XVII wie­ku pozostał piękny dziedziniec w stylu wczesnego baroku, dzieło Niderlandczyka — Henryka van Pecne. Fasada ze­wnętrza pałacu, okazała klatka schodowa i urządzenia pierw­szego i drugiego piętra pochodzą z przebudowy, dokonanej w stylu klasycystycznym w latach 1777—83. Paiac ten wyglą­da bardzo skromnie w porównaniu z pałacami warszawskimi z tego okresu.Idziemy dalej ku ul. Grodzkiej. Trzeci z kolei dom — to tzw. Kamienica Hetmańska z pięknie zacho­wanym, niezwykle bogatym wnętrzem na parterze. W czasie ostatniego odnawiania znaleziono tu polichromię jeszcze z czasów gotyckich. Całość należy do pereł naszego świeckie­go budownictwa gotyckiego i dlatego podajemy jej opis.Wnętrze kamienicy, zeszpecone za czasów sanacyjnych, odnowione staraniem Rządu Polski Ludowej, składa się z dwu sal, których ściany wzniesiono z kamienia i nakryto pięknym sklepieniem na żłobionych żebrach (gzymsy wiążące skle­pienie), układających się w trzy przęsła o złożonym rysunku. Jedną salę skrócono, niestety, w późniejszym czasie o szero­kość jednego przęsła.Miejsca, gdzie się krzyżują owe żebra w najwyższych punktach sklepienia, zwane kluczami sklepiennymi albo zwornikami ozdobione zostały w latach 1384—86 bogatą płas­korzeźbą, wykonaną w kamieniu.Obie te sale miały prawdopodobnie w przeszłości wyjąt­kowe znaczenie. Wnosimy to z treści wizerunków, znajdu­jących się we wspomnianych zwornikach (portret Kazimie­rza Wielkiego, domniemany portret Jadwigi, dalej herby ziem i dzielnic, wchodzących w skład ówczesnej Polski).W dalszej naszej wędrówce po Rynku mijamy pod nr 13 najstarszą aptekę Europy „Pod Złotą Głową” (rok założenia 1403) i stajemy przed najstarszym na Rynku zabytkiem, kościołem św. Wojciecha.Najdawniejsza jego część, znajdująca się dziś pod pozio­mem Rynku z prastarym wejściem, pochodzi z pocz. XII w. Koło tego kościoła biegła owa wspominana przez nas kilka­krotnie przedhistoryczna droga handlowa z północy na po­łudnie, której dalszy bieg wytycza widoczna przed nami ul. Grodzka. Mury kościoła św. Wojciecha i znajdujące się od strony wschodniej okno zachowały styl romański. Kościół wzniesiony z drobnej kostki na skalistym wzgórzu, od któ­rego na północ rozciągały się mokradła, miał charakter obronny i przypuszczalnie pełnił rolę pewnego rodzaju for­tu, strzegącego zachodniej strony tego pierwotnego miasta, które przetrwało aż do najazdu Tatarów, do połowy XIII w.Kościół ten przebudowano niestety w XVII w., w okre­sie wspomnianego nasilenia budownictwa kościelno-klasztor-nego, w stylu barokowym. W r. 1779 zmieniono jego bryłę całkowicie, dobudowując od strony ulicy Grodzkiej kaplicę bł. Wincentego Kadłubka, słynnego kronikarza polskiego, bi­skupa krakowskiego z przełomu XII i XIII w.Idąc ulicą Grodzką mijamy pamiątkową tablicę z nazwiskiem malarza, Michała Stachowicza. Działalność jego była nader korzystna dla ówczesnego Krakowa. W okre­sie upadku sztuki w naszym mieście, od roku 1795, maluje on najważniejsze wydarzenia z życia miasta z dokładnością dokumentarną. W ten sposób Stachowicz utrwalił szereg oby­czajów miejskich i zilustrował wiele legend ludu krakow­skiego.Wchodzimy teraz na zespół dwu placów. Na placu na le­wo (Dominikańskim) stoi kościół Dominika­nów z XIII w.Fasada główna tego kościoła nie przedstawia się interesu­jąco. Górne bowiem partie kościoła, które spłonęły w czasie groźnego pożaru w 1850 r., -odbudowano nieumiejętnie, psu­jąc wygląd całego zabytku. Wewnątrz kościoła zachowało się wiele cennych dzieł sztuki.Brzydka zewnątrz kruchta posiada bardzo ciekawy zaby­tek krakowskiej gotyckiej rzeźby zdobniczej. Jest nim por­tal, czyli rama głównego wejścia, pochodząca z końca XIV w., z bogatą ornamentacją o różnorodnych motywach.W zewnętrznych murach możemy tu i owdzie zauważyć układ cegły z XIII w., gdyż na miejscu kościoła parafialnego z wieku XII powstał tu na początku XIII w, pierwszy ko­ściół klasztorny owego zakonu Dominikanów. Ostatnio prze­prowadzone badania pozwoliły natrafić na ślady pierwotnej budowli i odtworzyć w przybliżeniu jej wygląd. Pozostałości dawnego kościoła romańskiego jeszcze nie odszukano. Przy okazji dokonano ciekawego odkrycia, mianowicie pod jedną z kaplic odkopano przedhistoryczne cmentarzysko słowiań­skie. W kronice uczonego krakowskiego Miechowity, wyda­nej w 1504 r., jest wzmianka o świątyni pogańskiej, znajdu­jącej się dawniej na miejscu dzisiejszego kościoła Domini­kanów. Wzmiankę tę, do której dotąd nie przywiązywano większej wagi, wydaje się potwierdzać wspomniane wyżej odkrycie.Filary dzielące nawę główną od naw bocznych zbudo­wane podobnie jak w kościele Mariackim, rozszerzone są w kierunku naw bocznych i przebijają dach tych naw, pod­trzymując korpus główny.Wnętrze kościoła zapełniają przedmioty i sprzęty utrzy­mane w stylu pseudogotyckim (nieudolne naśladownictwo go­tyku), pozbawione większej wartości artystycznej. Niezwy-kle cennym natomiast jest znajdujący się tuż przy wiel­kim ołtarzu (z lewej strony) nagrobek Kallima-c h a (Filipa Buonaccorsi), znakomitego włoskiego humani­sty, który podczas swego długiego pobytu w Polsce krzewił idee Odrodzenia.Nagrobek ten, pochodzący z 1496 r., nie dochował się w ca­łości, brak mu części górnej.Pomnik przedstawia Kallimacha ubranego wytwornie, o włosach starannie ufryzowanych, siedzącego w swej pra­cowni, zaczytanego w księdze. Tło izby wypełnia kotara o bogatym ornamencie roślinnym. Kompozycję tę zamyka trójłukowa arkada. Obraz jest dziełem Wita Stwosza. Ra­mę wykonał Piotr Vischer, słynny odlewnik w brązie, no-rymberczyk (patrz opis Wawelu, płyta Piotra Kmity).Jest to pierwsza w Krakowie brązowa płyta grobowcowa. Podobne płyty, ale z późniejszego okresu, widzieliśmy już w kościele Mariackim. Inne zobaczymy przede wszystkim w katedrze wawelskiej.O ile zarówno nawa kościoła jak i prezbiterium nie dają nam pełnego pojęcia o pierwotnej architekturze, o tyle kap­lice tutejsze są jakby przeglądem rozwoju naszej krakow­skiej sztuki od Odrodzenia do późnego baroku.Zwiedzanie kaplic zaczniemy od najstarszej, utrzymanej w stylu Odrodzenia, kaplicy św. Jacka.Do kaplicy tej, należącej obok kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu do najcenniejszych zabytków kościelnej architek­tury epoki Odrodzenia w Polsce, wchodzimy po nowocze­snych, marmurowych schodach, zajmujących połowę prze­strzeni lewej nawy bocznej. Czworobok ścian nakryty jest kopułą. Ściany podzielone są płaskimi półkolumnami, po­krytymi bogatym ornamentem wypukłym, kutym z nadzwy­czajnym mistrzostwem w kamieniu.

[Głosów:1    Średnia:4/5]

Comments

comments