WPŁYW TURYSTÓW

Czas najwyższy zmienić też podejście do gospodarki leśnej. Stan gospodarki leśnej w Bieszczadach — dróg leśnych, etatów rębnych itp. niepokoi społeczeństwo, o czym świadczy m. in. inny cytat z artykułu red. Kolije-cza. „Być może, że zwłaszcza w Bieszczadach przywykli (leśnicy — przyp. autorów) do «immunitetu» przysługu­jącego włodarzom i pionierom gospodarki wśród lasu. Z braku dróg, odpowiedniej ilości sprzętu i robotników ułatwiają sobie pracę przy pozyskiwaniu drewna, od dostarczenia którego nikt ich nie uwolni. Rozumiemy też, że chcą budować jak najtaniej drogi leśne, w zwią­zku z czym wykorzystują lokalne zasoby surowcowe budulca. I jak zapewne wszyscy pamiętamy, nikt po­przednimi laty nie krytykował tego, gdyż doceniał trud pionierskiej ich pracy. Ale czasy się zmieniły i warun­ki techniczne, co najgorsze zaś — nieliczne zrazu zde­wastowania przyrody z małego lokalnego zasięgu przy­brały już niebiezpieczną postać. Toteż najwyższa dziś pora uderzać na alarm, bo za lat kilka nie będzie już o co wojować… Oczywiste jest, że potrzeb rozwojugospodarki narodowej nie można traktować irracjonal­nie tylko ze względu na kryteria ochrony środowiska przyrodniczego. Niemniej wydaje się, że nawet przy tej gospodarczej wyższej Tacji stanu jakikolwiek nieuza­sadniony przejaw rabunkowej eksploatacji dóbr natu­ralnych w postaci poboru niezbędnego do budowy dróg i osiedli kruszywa czy innego budulca, drewna i runa leśnego, nie może być tolerowany.”Poważne niebezpieczeństwo grozi środowisku przy­rodniczemu Bieszczadów ze strony masowej już dziś, nieujarzmionej penetracji turystów. Wciskają się oni niemal w każdy zakątek Bieszczadów, zwłaszcza doliny wzdłuż głównych dróg stały się ostatnio ponad miarę zatłoczone. Dużo winy za ten stan spada na organiza­torów naszej turystyki, jednakże niemało można też wytknąć samym turystom. Ileż to miejsc po obozach i biwakach zasłanych jest corocznie stertami śmieci! Ileż zadeptano lasków, wycięto drzewek! W granicach projektowanego parku narodowego na stokach Tarnicy, Halicza i Bukowego Berda znikają krzaki kosej olchy, rąbane na ogień przez turystów zakładających biwaki na połoninach. Wreszcie istną plagą stał się i tutaj ów prymitywny zwyczaj czy raczej wandalizm, polegający na szpeceniu skał i drzew rozmaitymi napisami i mo­nogramami.Ważne jest też, że w Bieszczadach różne zamierzenia pozostają względem siebie w zasadniczej sprzeczności. Tak na przykład część dużej obwodnicy bieszczadzkiej planowano potraktować jako odcinek tzw. szosy sude-cko-karpackiej, łączącej 7 państw, i w związku z tym skierować ruch tranzytowy od Cisnej do Ustrzyk Gór­nych, a następnie w górę Wołosatki przez Wołosate u granicy parku narodowego. Jak należy się spodziewać, otwarcie tej wielkiej arterii komunikacyjnej spotęguje w sercu Bieszczadów ruch, tłok i hałas, a jej wpływ155 może się okazać szczególnie niekorzystny dla proje­ktowanego parku narodowego.Mając na uwadze wielkie zainteresowanie tym tere­nem myśliwych zagranicznych, zwłaszcza z Europy za­chodniej, należałoby też zabezpieczyć pewne rejony dla łowiectwa (np. dolinę Sanu koło Tworylnego, rejon Paprotnej i Jawornika) przed zabudową i masowym ruchem turystycznym, udostępniając pewne trasy tylko dla turystów indywidualnych. Ostoje dzikiej zwierzyny mogą się utrzymać jedynie tam, gdzie panuje niczym nie zakłócony spokój.Do ważnych zadań ochrony przyrody w Bieszcza­dach należy też ochrona i zabezpieczenie pomników przyrody. Pomnikami nazywamy pojedyncze twory przy­rody lub ich nieduże skupiska, mające szczególne zna­czenie dla nauki i zachowania swoistych cech krajobra­zu. W Bieszczadach ta forma ochrony przyrody jest na razie w stadium realizacji. Obiekty godne takiej ochrony przede wszystkim są dokładnie inwentaryzowane. Do­tychczas oficjalnego zatwierdzenia doczekały się jedy­nie wiekowe dęby otaczające cerkiew w Średniej Wsi. Trwają jednocześnie usilne zabiegi Wojewódzkiego Kon­serwatora Przyrody o formalne włączenie w poczet po­mników przyrody szeregu innych osobliwości bieszcza­dzkiej przyrody.W Bieszczadach na miano pomnika przyrody zdaniem Smólskiego zasługują:Skalna ściana nad brzegiem. Sanu poniżej zapory w Myczkowcach, której poszarpane kontury i białe stro­mizny stanowią efektowny akcent krajobrazowy.Wodospad potoku Hylatego (na północ od Poło­niny Wetlińskiej) — piękny, dwukaskadowy, tworzący liczne stopnie i baseny w wąskiej i dzikiej dolinie.Zarośnięte roślinnością formy skalne o stromych ścianach i stopniach na grzbiecie między Durną a Ło­piennikiem.Wielkie skupisko malowniczych progów skalnych w korycie rzeki Hoczewki we wsi Nowosiółki.25 starych dębów o obwodach ponad 400 cm i 2 lipy o obwodach 500 i 700 cm w Średniej Wsi (kilka z tych dębów otoczono już ochroną).Stare buki koło Nadleśnictwa Baligród na wałach dawnego grodu Balów.Na uznanie za pomnik przyrody zasługuje również jedyna w Bieszczadach, otoczona niecodzienną scene­rią grota erozyjna przy Potoku Czarnym w paśmie Ostrego i Moklika.Już po opracowaniu nowego wydania Bieszczadów, w dniu 9 kwietnia 1972 r., na sesji WRN w Rzeszowie pod­jęto uchwalę w sprawie utworzenia tzw. Wschodniobe-skidzkiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Obszar ten mieści się w granicach, jakimi przewidywano ująć pro­jektowany wcześniej Wschodniobeskidzki Park Krajo­brazowy (p. mapka na wkładce), wprowadzono jednak bardzo słuszne uzupełnienie włączając w granice nowo utworzonego obiektu pasma Ostrego i Żukowa, leżące poza terenem Bieszczadów właściwych.Wschodniobeskidzki Obszar Chronionego Krajobrazu służyć ma przede wszystkim odnowie sił człowieka. Jego przestrzenne zagospodarowanie będzie oparte o ścisłe wytyczne wynikające ze szczegółowego regional­nego planu zagospodarowania terenów górskich, zatwier­dzonego uchwałą Rady Ministrów z dnia 18 stycznia 1969 r. W uchwale rzeszowskiej wielką uwagę przywią­zuje się do ochrony środowiska przyrodniczego, za­chowania czystości powietrza, wód i stref ciszy. Wynikaz niej m. in. że „leśne bogactwa surowcowe oraz zasoby rolne i mineralne mogą być eksploatowane, z wyją­tkiem rezerwatów, w takich jednak rozmiarach, by nie uszczuplić, nie zdewastować lub nie zachwiać równowagi przyrodniczej”. Jest to bardzd ważna deklaracja, gdyż nastawienie gospodarcze Bieszczadów, poza turystyką, koncentrować się będzie wokół leśnictwa (w Ustianowej powstaje wielki kombinat drzewny), rolnictwa i hodowli. Kładzie ona nacisk na ograniczenie zniszczeń w przyro­dzie wywołanych przez produkcję przemysłową, rolni­czą i zwierzęcą. Tak np. rolnicy i ogrodnicy otrzymali zakaz masowego stosowania trudno rozkładających się w glebie chemicznych środków ochrony roślin, prze­mysł drzewny i służba leśna — zakaz wyrębu, zrywki i wywożenia drewna w sposób niszczący pokrywę le­śną oraz koryta potoków i rzek. Zarazem nałożono na inwestorów i wykonawców obowiązek zalesiania zrębów, nieużytków, zazieleniania wyrobisk, nasypów i wszel­kich terenów poeksploatacyjnych. Uchwała dużo miej­sca poświęca potrzebie tworzenia w Bieszczadach no­wych rezerwatów przyrody, obszarów wzmożonej ochro­ny krajobrazu (rezerwaty krajobrazowe), pomników przyrody, a także szczególnej pieczy nad regionalną sztuką i folklorem. W obrębie Wschodniobeskidzkiego Obszaru Chronionego Krajobrazu budownictwo ma być ograniczone do 7 większych ośrodków osadniczych (Ba­ligród, Cisną, Lutowiska, Czarna, Myczkowce, Wołkowy­ja, Komańcza). Liczbę tzw. rozwojowych wsi ograniczo­no do 14. Przyjęto system zabudowy pasmowej terenu, kierując się lokalnymi walorami krajobrazowymi, kli­matycznymi i zasobnością w wody mineralne. Uchwała nakazuje przy tym opracowanie projektów zagród wiej­skich, pomieszczeń służby leśnej, obiektów usługowych i pensjonatów w nawiązaniu do architektury zgodnej z ludową tradycją bieszczadzką. Nakazuje konsekwen-tnie ścisłą realizacje, postanowień. Jest wszakże starą prawdą — jak słusznie pisze red. J. M. Kopeć („Świa­towid” 1972, nr. 25), że „nawet najdoskonalsze ustawy i przepisy, najszczytniejsze intencje prawodawców —to jeszcze nie wszystko. W przypadku Bieszczadów… kształt tych gór i ich walory wypoczynkowe będą zależeć w znacznej mierze od możliwości wcielenia uchwały w ży­cie, od zrozumienia jej idei przez realizatorów. Jest tu potrzebna żelazna konsekwencja w egzekwowaniu postanowień uchwały, pomoc turystów, społeczeństwa, być może prasy w mobilizowaniu opinii publicznej. A za­razem zrozumienie uchwały przez setki tysięcy ludzi, którzy… w różnych porach roku wypełnią Bieszczady”.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments