KOŚCIÓŁ ŚW. ANNY

Ko-ściół ten powstał w czasie, gdy Kraków przeżywał okresupadku politycznego (po przeniesieniu stolicy do Warszawy)i gospodarczego (zniszczenie po najazdach szwedzkich). Faktże mimo wszystko wystawiono w tym czasie budowlę sto-jącą na tak wysokim poziomie artystycznym, dowodzi wiel-kiej żywotności ludu Krakowa. Budowla ta powstała z dwukrotnie przebudowywanego ko­ścioła gotyckiego w latach 1694—1703. Wprawdzie architek­tem głównym był przybyły tu z Warszawy Holender — Tyl-man z Gameren, to jednak kościół ten posiada wiele cech charakterystycznych dla tutejszego terenu. Zasadnicze po­mysły wzięte były z dwu różnych kościołów rzymskich (św.Andrzeja della Valle oraz Św. Anastazji, projektu słynnego architekta Berniniego), mimo to jednak budynek ten wyka­zuje dzięki świetnemu wykonaniu zupełną jednolitość. Ko­ściół ten odznacza się wielką malowniczością, którą podkre­ślają lekkie zarysy wież i zieleń miedzianych dachów, a jed­nocześnie zadziwia monumentalność, którą nadają budowli potężne kolumny i gzymsy. Już samo powiązanie przedniej ściany kościoła, opatrzonej trójkątnym frontonem, z luźno niemal stojącymi wieżami świadczy o wielkim mistrzostwie wykonawców.Podstawą planu kościoła jest forma krzyża z wielką ko­pułą, mistrzowsko zbudowaną na przecięciu ramion, które stanowią nawy i prezbiterium. Wnętrze składa się z nawy głównej, rozczłonkowanej czterema przęsłami naw bocznych, zamienionych na szereg kaplic, po trzy z każdej strony, z na­wy poprzecznej, wychodzącej poza linie naw bocznych i wre­szcie z wydłużonego ku północy prezbiterium, zamkniętego prostokątną ścianą.Wnętrzu kościoła — i tak już świetnie architektonicznie skomponowanemu — nadał wrażenie konsekwentnej całości i jednolitości wspomniany już przez nas mistrz włoski, de­korator, Baltazar Fontana. On to wykonał zarówno wszystkie ołtarze, jak i wszystkie gipsatury, two­rzące niezwykle bogatą kompozycję. Jego dziełem są rów­nież posągi śś. Wojciecha i Stanisława po obu stronach wiel­kiego ołtarza (w którym znajduje się obraz pędzla Jerzego Eleutera Szymonowicza Siemigonowskiego. nadwornego ma­larza Jana III Sobieskiego) i cztery piękne symboliczne figury dźwigające grobowiec Św. Jana Kantego (w prawym ramieniu nawy poprzecznej, licząc od wejścia głównego).Z dziełem Fontany świetnie harmonizuje polichromia Ka­rola Dankwarta z Nysy.Znakomicie dostosowane do tej niezwykłej całości są stal­le, znajdujące się w pobliżu wielkiego ołtarza, ozdobione obrazami Szymona Czechowicza, polskiego malarza z XVIII w., którego obrazy spotkaliśmy przedtem w Kościele Pijarów.Naprzeciw Kościoła, do którego wiodą piękne szerokie schody, znajduje się gmach pod nr 12, zwany Kolegium, a potem Liceum Nowodworsko -Wlady-sławowskim. Do tego gmachu wiodły ongi też schody. Schody z dwóch stron ulicy dawały temu zakątkowi szczegól­ny urok, który zatracił się zupełnie po podniesieniu pozio­mu ulicy w tym miejscu. W przyszłości należy usunąć ten błąd urbanistyczny okresu kapitalistycznego. Gmach, o któ­rym mówimy, jest obecnie siedzibą władz Akademii Me­dycznej. Budynek ten ukończony w r. 1645 powstał z fun­dacji uczestnika słynnej bitwy morskiej przeciwko muzuł­manom pod Lepanto (obraz przedstawiający tę bitwę znaj­duje się na Wawelu, w pałacu) Bartłomieja Nowodworskiego i króla Władysława IV-go. Liceum Nowodworsko-Władysła-wowskie było pierwszą świecką szkołą średnią w Polsce (istnieje nadal do dziś w Krakowie pod tą samą nazwą). Dziedziniec tego budynku z trzech stron obiegają arkadowe podcienia, które na pierwszym piętrze tworzą rodzaj galerii, chronionej od deszczu łukowo wygiętym naddaszem. Z czwar­tej strony, głównej, widzimy krzyżujące się schody, ozdobio­ne piękną balustradą kamienną. Na pierwszym piętrze z tej strony mamy galerię arkadową, zwaną z włoska loggią. Dzie­dziniec ten jest szczególnie piękny w lecie, gdy kolumny i ściany pokrywa zieleń.Dom nr 8 to szacowna siedziba Uniwersytetu Jagiellońskiego, najstarszej wyższej uczelni w Polsce i jednej z najstarszych w Europie (drugi po praskim w Europie Środkowej, a starszy od wszystkich niemieckich). Założył go Kazimierz Wielki w 1364 r., a odnowił Władysław Jagiełło. Król ten zakupił w 1400 r. kilka domów przy ul. św. Anny i Jagiellońskiej na potrzeby Uniwersytetu. Dom nr 8, dzisiejsze Collegium Maius (czyli Wielkie Kolegium), to właśnie jedyny w Polsce pozostały ze średnio­wiecza (a jeden z trzech w Europie) gmach uniwersytecki. Dom ten w 1492 r. padł częściowo ofiarą pożaru, który znisz­czył zupełnie resztę budynków uczelnianych. W pięć lat póź­niej odbudowano gmachy, zachowując stary podział, który dziś obserwować można od strony ul. Jagiellońskiej. Ostat­nia partia gmachu — narożnik południowy, tzw. sala Obie-dzińskiego — jakkolwiek budowana w latach 1518—40, a więc już w okresie Odrodzenia, utrzymana jest również w stylu gotyckim.Czar prawdziwej poezji kryje w sobie dziedziniec tego gmachu. Od góry zamykają go wysokie, strome i nieregular­ne, kryte czerwoną dachówką dachy z szerokimi okapami, chroniącymi od deszczu galerię pierwszego piętra. Galeria ta zabezpieczona jest kamienną balustradą, przerwaną od strony wschodniej, skąd dwa trakty schodów prowadzą na południe i północ, na parter. Wokół całego podwórza biegną podcienia arkadowe, wsparte na filarach krystalicznie rzeź­bionych, z których kilka najstarszych zachowało proste,z grubsza ciosane trzony. Sklepienia krużganka są już póź-nogotyckie.Budynek ten nazwać można skarbnicą form architektonicz­nych późnego gotyku. Do nich należą przede wszystkim robo­ty kamieniarskie. Mamy tu wiele dzieł kamieniarskich, po­chodzących z XV bądź z początku XVI w., przeniesionych tu z różnych burzonych w XIX w. budowli gotyckich lub renesansowych. Piękne i godne uwagi są odrzwia od strony krużganku, pochodzące jeszcze z XV w., ongi złocone, zwane stąd „złotą bramą”.Na parterze gmachu znajdują się tzw. lektoria. W jednej z tych izb od strony ul. Jagiellońskiej odkryto przy obecnym odnawianiu bardzo ciekawe malowidła, służące ongi do celów nauczania. Tak więc widzimy tutaj rysunki geometryczne, perspektywiczne, architektoniczne, a wreszcie obrazy, których treść związana jest ze sztuką wojenną (namioty i wozy). W kilku innych izbach i sionkach znaleziono stare freski (z XVII w.), czyli malowidła na świeżym wapnie.Największa sala pierwszego piętra znajduje się na rogu ul. św. Anny i Jagiellońskiej i nazywa się też salą Jagielloń­ską. Jest to aula uniwersytecka. Strop jej jest belkowany. Następna sala to dawny refektarz i tak zwana „wspólna izba”, która posiada wykusz od ulicy Jagiellońskiej. W tym wykuszu siedział w średnich wiekach w czasie posiłku lektor i czytał księgi o treści tzw. „budującej”, obecnie jest to re­ktorat uczelni. Następna wreszcie sala, najpiękniejsza, to wspomniana sala Obiedzińskiego, wykonana przez polskiego architekta Benedykta z Sandomierza w początkach XVI w.Na drugim piętrze znajduje się Muzeum Uniwer­syteckie i Zakład Historii Sztuki U. J. Muzeum warto zwiedzić, są tu bowiem cenne dokumenty związane z rozwo­jem nauki w Polsce, różnorodne przybory naukowe od XV do końca XIX w., wiele obrazów, rysunków oraz zdjęć gma­chów uniwersyteckich, scen z życia profesorów i studentów w różnych epokach, wreszcie stare oznaki godności rektorów i dziekanów tej uczelni. Oglądamy również pamiątki bo­haterskich walk tutejszej młodzieży, jak np. zdobyte przez studentów krakowskich chorągwie aulriackie, o których mówiliśmy już przy Barbakanie. Muzeum ilustruje ponadto rozwój myśli postępowej na tej uczelni, która była przez kilka wieków dla całej Polski ośrodkiem nauki i postępu.Już w XIII w., a więc przed założeniem Uniwersytetu, pracował w Krakowie ojciec optyki nowoczesnej, Polak spod Legnicy, Witelo.Z końcem XIV w. przyczynia się do odrodzenia uniwersytetu Mateusz z Krakowa, autor słynnego traktatu „O praktych kurii rzymskiej”. Pierwszy rektor odrodzonego uniwersy­tetu, Stanisław ze Skalmierza, występuje ostro przeciwko szlachcie. Potępia nietolerancję wobec Żydów.Profesorem Akademii Krakowskiej w XV w. można było zostać tylko ze względu na rzeczywiste zasługi położone na polu naukowym czy pedagogicznym, niezależnie od pochodze­nia czy też narodowości. Jeszcze w połowie XVI w. inspekcja władz naczelnych stwierdza, że: „Wszyscy są tu plebejusze (pochodzący z ludu) i swoich tylko plebejuszów kochają, ściągając do siebie i do swego kolegium. Szlachty w nim jest niewiele, którą niechętnie między sobą znoszą, której nie­nawidzą gorzej od psów”.W XV wieku i na początku XVI wyszło stąd szereg uczo­nych pochodzenia chłopskiego, jak np. Jan Dąbrówka, Mi­chał Twaróg z Bystrzykowa, Antoni z Napachania, Stanisław z Marzenina i Wojciech Nowopolczyk. Dopiero rozrost szla­checkiej gospodarki folwarcznej i bezwzględna pańszczyzna położyła na kilka wieków kres temu dążeniu chłopów do oświaty. Postępowi uczeni krakowscy odgrali w XV w. dużą rolę na terenie międzynarodowym. Tak między innymi Paweł Włodkowic i Aleksander Łaskarz, a potem Jakub z Parady­ża bronili wyższości soboru nad papieżem, chcąc ograniczyć samowolę papieską. W tym czasie najlepszy mówca Uniwer­sytetu, Jan z Ludziska, wystąpił pierwszy u nas w obronie chłopów.Akademia Krakowska staje się w tym wieku poważnym ośrodkiem matematycznym i astronomicznym. Mamy w tej dziedzinie szereg uczonych, jak Marcin Król z Żurawicy, Marcin Bylica z Olkusza i Wojciech z Brudzewa, nauczyciel Kopernika, który na Wszechnicy Krakowskiej studiował przez trzy lata. Ponieważ Kopernik był i będzie zawsze największą chlubą Uniwersytetu Jagiellońskiego, dlatego też na dziedzińcu tej uczelni postawiono pod koniec XIX w. jego statuę dłuta Cypriana Godebskiego.W XVI w. zaczęła Akademia Krakowska chylić się zwolna ku upadkowi, gdyż kontynuowała uporczywie przestarzałe metody scholastyczne. Młodzież, żądna postępu i szukająca nowych dróg, wyjeżdżała zagranicę, gdzie uczelnie ogarnął duch Odrodzenia i reformacji. W 1549 r. następuje „wyjście żaków z Krakowa”, uwiecznione na słynnym płótnie Jana Matejki (patrz opis Sukiennic, galeria Muzeum Narodowe­go). To wyjście żaków stanowi temat niedawno nagrodzonej opery Romana Brandstaetera i Szeligowskiego pod tytułem „Bunt Żaków”.Uniwersytet odtąd znajdował się w upadku aż do reform Hugona Kołłątaja z końcem XVIII w., o których mowa przy opisie ul. Kanoniczej.Z działalnością tego reformatora łączy się przeciwległy gmach, tzw. Kolegium Fizyczne Stare, które wzniesiono dla wprowadzonych przez Kołłątaja nauk. Archi­tektem tego gmachu był profesor mechaniki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Feliks Radwański, założyciel Plant krakow­skich. Gmach utrzymany jest w stylu neoklasycznym i by­najmniej nie razi w sąsiedztwie Kolegium Wielkiego. Fasada główna i wejście znajdują się od ul. Św. Anny. Okna pierw­szego piętra są bardzo wysokie, nakryte trójkątnym szczytem, wspartym na podporach. Bezpośrednio nad nim znajdują się okna półpiętra. Całość fasady ukoronowana jest trójkątnym przyczółkiem, którego płaskorzeźba przedstawia symbole fi­zyki. Stylowa sień wspiera się na czterech doryckich kolum­nach.W gmachu tym dwaj profesorowie Uniwersytetu, Karol Olszewski i Zygmunt Wróblewski, którzy za młodu jako bojownicy postępu cierpieli prześladowania i więzienia, „skroplili powietrze” po raz pierwszy w dziejach nauki świa­towej. Dla ich uczczenia wmurowano blisko wejścia czarną, kamienną tablicę z odpowiednim napisem.Idziemy teraz dalej ul. Jagiellońską. Skręcamy na prawo ul. Gołębią ku Plantom. Po drodze mijamy szary, narożny, niewielki budynek, tzw. Kolegium Mniejsze, założone w r. 1449. Budowlę o dużej wartości zabytkowej przerobiono po barbarzyńsku w czasie rządów kapitalistycz­nych. Obecnie planuje się przywrócenie jej historycznego wyglądu.Na Plantach stajemy przed właściwym centrum dzisiej­szego życia uniwersyteckiego, tzw. Kolegium No­wym.Przez z górą 80 lat była to centralna siedziba Uniwersyte­tu. Tu znajduje się wielka aula, ozdobiona licznymi obraza­mi, między innymi dziełem Jana Matejki „Mikołaj Koper­nik”, przedstawiającym wielkiego astronoma w chwili od­krycia praw rządzących ruchami ciał niebieskich. Aula ta była widownią największej tragedii, jaka spotkała naukę polską w ciągu ostatniej wojny. Hitlerowcy zwołali podstęp­nie na dzień 6 listopada 1939 r. zebranie wykładowców wszy­stkich wyższych uczelni Krakowa i aresztowali 183 osoby.Aresztowanych wywieźli potem do obozów koncentracyjnych, gdzie wielu z nich zginęło.Urządzenia Uniwersytetu zrabowano lub zniszczono. Sze­reg budynków przerobiono całkowicie. Ogromnemu spusto­szeniu uległy zakłady lekarskie, przyrodnicze i rolnicze. Do­tkliwe straty poniósł Zakład Historii Sztuki i Muzeum Uni­wersyteckie. Pomimo krwawych prześladowań już w maju 1942 r. powstały tajne kursy uniwersyteckie, które działały aż do wyzwolenia. W pierwszym po wyzwoleniu roku szkol­nym (1945/46) Uniwersytet miał blisko 10.000 słuchaczów, czyli dwa razy tyle co za czasów sanacyjnych.Rząd Polski Ludowej przeznaczył ogromne kwoty na od­budowę i rozbudowę zakładów naukowych. Dziś wszystkie zakłady są o wiele lepiej wyposażone niż przed wojną.Obecnie na Uniwersytecie Jagiellońskim większość stano­wi młodzież robotniczo-chłopska, a zespół profesorski zerwał z idealizmem, wchodząc na drogę materializmu historycznego.Idziemy teraz prosto ul. Jabłonowskich do ul. Czapskich. Na placu Sikorskiego widzimy stary spichrz z XVII w. Idąc dalej ul. Czapskich, mijamy drukarnię uniwer­sytecką, założoną w XVII w., najstarszą z zachowanych drukarni polskich. Jak już pisaliśmy, Kraków był kolebką drukarstwa polskiego i ruskiego.Już w kilkanaście lat po wynalezieniu druku przez Guten­berga pojawiają się w Krakowie drukowane książki. Pierw­szy drukuje je K. Hochfeder, drugi Szwajbold Fioł, drukarz książek słowiańskich. Dopiero jednak z początkiem XVI w. powstają tu cztery stałe drukarnie, dźwigające tę sztukę u nas na bardzo wysoki poziom. Drukarnie te zakładali ko­lejno: Haller, Ungler, Wietor i Scharffenberg. Z tych drukarń krakowskich zaczęły wychodzić pierwsze książki w języku polskim. Potem mnoży się ilość drukarzy i wydawców w Kra­kowie. Wielką rolę pośród nich odegrał wspomniany Michał Wierzbięta (patrz opis ul. Sławkowskiej).Drukarnia uniwersytecka posiada jeszcze klocki drewnia­ne z XVI w. Dziś jest to jeden z najpoważniejszych ośrod­ków druku książek naukowych w Polsce.U wylotu ulicy, na której znajdujemy się, widzimy budy­nek Muzeum Narodowego (zbiory Czapskich).Dom ten, w rodzaju stylowego pawilonu, znajduje się w ogrodzie. Zbudowany został w końcu ubiegłego stulecia przez Tadeusza Stryjeńskiego. Muzeum zawiera zbiory szkła, porcelany, medali, monet, tkanin oraz zbiór rzadkich dru­ków, dokumentów i rękopisów polskich od XV do XIX w.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments