OCHRONA WÓD

Światowy alarm podniesiony ostatnio na forum Orga­nizacji Narodów Zjednoczonych o zagrożeniu życia na Ziemi porusza najdonioślejszy problem współczesnej cy­wilizacji. Jest nim gwałtownie narastający konflikt między człowiekiem a przyrodą. Człowiek, rozporządza­jący coraz potężniejszymi środkami technicznymi, prze­kształca środowisko, w którym żyje i działa, w tempie zatrważającym. Przekształcanie lądów i mórz, powietrza i wody, roślinności i gleby nigdy nie miało w dziejach tak wielkich rozmiarów jak teraz. Technika jest bez­sprzecznie motorem wspaniałego rozwoju ludzkości, jak również jest rzeczą naturalną, że człowiek zaspokaja swe potrzeby sięgając do zasobów i bogactw przyrody. Jesteśmy jednak świadkami, że ta sama technika staje się w coraz większym stopniu siłą niekontrolowaną, nie­bezpieczną i zgubną dla samego człowieka. Mówi o tym wyraźnie słynny już raport Sekretarza Generalnego ONZ, UThanta, mobilizujący cały świat na rzecz ochro­ny zagrożonego bytu ludzkości.Człowiek jest cząstką żywej natury i jego działalność musi być zgodna z prawami przyrody, w przeciwnym razie zagrożone zostaje jego zdrowie, a nawet istnienie. Ze świadomości związku człowieka ze środowiskiem przyrodniczym wynika współczesne rozumienie ochrony przyrody. Kiedyś głównym zadaniem była ochrona przed człowiekiem zanikających zasobów, giną­cych roślin i zwierząt. Dziś na czoło wysuwa się postu­lat ochrony przyrody dla człowieka. Zadania ochrony przyrody wyraźnie się z tej racji poszerzają.Powierzchnia Ziemi zmienia się i będzie się zmieniała. Jest to proces nieuchronny i potrzebny. Rzecz w tym, aby przeobrażenia przyrody, stosownie do rosnących potrzeb ludzkości, nie niosły ze sobą nieobliczalnych katastrof i klęsk, lecz stwarzały i gwarantowały życie spokojne, bezpieczne i zdrowe. Trafne jest zdanie wy­bitnych uczonych, że człowiek ma dość siły i potężną wiedzę, aby zapobiec zniszczeniom własnego środowiska. Chodzi tylko o to, by zrobił to w porę, gdy nie jest jeszcze za późno.Podobnie jak wszędzie, tak i na Pomorzu Szczeciń­skim właściwie pojęta ochrona przyrody staje się w obecnej dobie jednym z najbardziej istotnych i twór­czych czynników dalszego rozwoju regionu i mieszka­jących tu ludzi. Wprawdzie w porównaniu z innymi, bardziej uprzemysłowionymi obszarami region szczeciń­ski cechuje się stosunkowo mniejszą dewastacją zaso­bów przyrody, jednak i u nas istnieje wiele ogromnie ważnych spraw w stosunkach: człowiek i środowisko, wymagających pilnego uregulowania w najbliższej przyszłości. Ustalmy kolejno zagadnienia nasuwające się w zakresie ochrony przyrody regionalnej.Zanieczyszczenie i zatrucie wód staje się jedną z naj­większych bolączek doby obecnej. Klęska ta nie ominęła Pomorza Szczecińskiego i problem ochrony jakości wódpomorskich rzek i jezior, a nawet Bałtyku, wysuwa się na czoło, jako najbardziej paląca sprawa do natych­miastowego załatwienia. Istnieją na terenie wojewódz-twa odcinki rzek, w których życie biologiczne dosłownie przestało istnieć. Szczególnie toksyczne i groźne są ście­ki z zakładów przemysłu spożywczego. Wytruwanie ryb w okresach kampanii cukrowniczych i krochmalnianych stało się prawie regułą.Do najbardziej zanieczyszczonych rzek należy Odra, której woda zawiera ogromne ilości fenoli i siarczków. Znają dobrze mieszkańcy Szczecina zapach tych związ­ków, który szczególnie dokuczliwy staje się w wodzie pitnej w czasie zimy. Najgroźniej objawia się trucizna fenolowa w rybołówstwie. Nawet tak wielka przestrzeń wodna jak Zalew Szczeciński podlega zatruwaniu to­ksycznymi związkami chemicznymi. Oblicza się, że w Za­lewie ginie 1000 ton ryb rocznie. Zdarza się nierzadko, że odłowiona ryba ma tak intensywny zapach fenolu, iż nie nadaje się do spożycia i rybacy zmuszeni są do zaniechania połowów; w 1959 r. spółdzielnia rybacka „Certa” straciła z tej racji 4 miliony złotych. Warto dodać jeszcze straty, których co prawda nikt dotąd nie obliczał, jakie zanieczyszczona woda powoduje w sprzę­cie rybackim, urządzeniach hydrotechnicznych, w jed­nostkach pływających, a przede wszystkim szkody dla zdrowia ludzi, by zdać sobie sprawę z rozmiarów za­grożenia.Oprócz Odry systematycznie zatruwane są również inne pomorskie rzeki. Należy do nich Ina, którą spły­wają ścieki cukrowni Kluczewo; Rega, zanieczyszczana przez położone nad nią miasta: Łobez, Resko, Gryfice i Trzebiatów, dalej Myślą na Pojezierzu Myśliborskim i wiele innych. Alarmy na temat zatruwania wód doty­czą także jezior; szczególnie zagrożone są zbiorniki prze­pływowe oraz te, nad którymi zlokalizowane są osiedla. Groźnym źródłem zanieczyszczeń wód stają się także środki chemiczne stosowane na coraz szerszą skalę w rolnictwie. Chemikalia te przedostają się rowami i strumieniami do jezior i tu stanowią największe nie­bezpieczeństwo dla bytujących w wodzie organizmów.Osobnym i specyficznym przejawem zanieczyszczeń wód w obrębie portów w Szczecinie i Świnoujściu, a w ogóle wód przybrzeżnych Bałtyku, jest tzw. zaraza oli­wna, powodowana przez statki, a wśród nich najbar­dziej przez tankowce. Latem trzcinowe szuwary okala­jące wyspy portowe stają się na linii wody czarne od smarów i olejów pochodzących od przepływających w sąsiedztwie statków. Zdarzają się jednak wypadki, że zaraza oliwna uśmierca setki ptaków na plażach wy­brzeża. Coraz częstsze alarmy podnosi w tej sprawie prasa, opisując cierpienia ptactwa porażonego zarazą oliwną. Winni są temu niektórzy kapitanowie statków, nie przestrzegający przepisów o ochronie wód i oczysz­czający zbiorniki na wodach przybrzeżnych.Likwidacja zanieczyszczeń wód i przywrócenie wodom pomorskich rzek i jezior ich naturalnej czystości jest sprawą pilną. Główna rola przypada w tym dziele tech­nice. Słuszność ma w tej sprawie prof. W. Goetel po­stulując hasłp: „Co technika i przemysł zepsuły, tylko technika i przemysł mogą i powinny naprawić”. Istnie­ją bawiem od dawna przepisy i ustawy mające na celu likwidację zatruwania wód, ale jak się okazuje, ich skuteczność w walce o czystą wodę nie jest wcale naj­lepsza. Przekonał się o tym Polski Związek Wędkarski w Szczecinie, który czystość wód w swoich obwodach rzecznych musi od lat wywalczać przez procesy sądowe z trucicielami ze strony przemysłu.Pod względem zasobów wód Pomorze Szczecińskie nie znajduje się w sytuacji tak silnego zagrożenia, jakpod względem jakości wód. Woda, ten nieodzowny ele­ment życia, występuje u nas w ilościach, które mogą zaspokoić potrzeby człowieka i jego środowiska przy­rodniczego. Wprawdzie istnieją obszary województwa, gdzie okresowo dochodzi do deficytów wodnych, lub odwrotnie, wody pojawiają się w nadmiarze, stając się siłą niszczycielską, ale są to zjawiska, którym człowiek potrafi przeciwdziałać. Racjonalna gospodarka wodą jest jednak problemem niezmiernie złożonym. Niepowo­dzenia i niekorzystne rozwiązania, jakie się zdarzają, wypływają najczęściej z niedostatecznej znajomości praw przyrody i procesów biologicznych.Na Pomorzu Szczecińskim najbardziej alarmujące są zakłócenia gospodarki wodnej na torfowiskach, które są ważnym bogactwem rejonu. Przyczyną zakłóceń są nie­przemyślane melioracje odwadniające. Są oczywiście pięknie plonujące łąki torfowiskowe, ale są również przestrzenie odwodnionych torfowisk, będące najwię­kszym oskarżeniem człowieka. Na terytorium wojewódz­twa przekopanie torfowisk rowami i podłączenie ich do zewnętrznej sieci hydrograficznej jest tak powszechne, że złóż nie odwodnionych prawie już nie ma.Pierwszym szkodliwym przejawem obsuszenia torfo­wiska jest rozkład powierzchniowej warstwy złoża, w wyniku którego torfy uzyskują postać bezstruktural-nej masy. Masa ta z kolei murszeje i zmienia swoją strukturę na ziarnistą i proszkową, a torfowisko nabiera cech wyjątkowo niekorzystnych nie tylko dla gospodar­ki, ale w ogóle jako siedlisko życia. Powstają nagie po­wierzchnie, z których ulatują z wiatrem tumany pyłu torfowego, roślinność jest skąpa i biedna, a nierzadko zdarzają się trwające latami pożary złóż.Innym pospolitym przejawem przemian w torfowisku pod wpływem obniżenia poziomu wody jest tzw. osia­danie złoża, polegające na kurczeniu się jego miąższości i wykształceniu na powierzchni nierówności. Osiadanie złóż wyzwala całą serię zmian w środowisku i w ro­ślinności i najczęściej likwiduje zamierzenia meliora­cyjne i gospodarcze.Zjawiskiem pochodnym poprzednich procesów jest całkowite zanikanie torfowisk w ostatnich czasach; giną bez śladu, mineralizują się i spalają bezpłomieniowo aż do podłoża. Oczywiście tego typu zagłada dotyczy na razie torfowisk płytszych, o miąższości poniżej 1,0 m. Na Pomorzu Szczecińskim pomierzono i opisano ostatnio przeszło 200 ginących torfowisk zajmujących łącznie 5190 ha; pozostają po nich tylko wymowne nazwy, jak Bagniska, Kacze Bagno, Miłowskie Bagno itp.Z punktu widzenia ochrony zasobów i sił przyrody jednostronne i nadmierne odwodnienie torfowisk na­leży do zjawisk z gruntu szkodliwych. Torfowiska sta­nowią ważny element pomorskiej przyrody, który od­grywa doniosłą rolę w kształtowaniu dodatniego bilansu wodnego całego obszaru. Toteż funkcja hydrologiczna torfowisk powinna być stawiana na pierwszym miejscu we wszelkich rozważaniach gospodarczych i tworzyć podstawowy argument ich ochrony.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

Comments

comments